05.05.2014

Rozdział 37. "Zła wiadomość."

Obudził mnie okropny ból głowy. Otworzyłam zmęczone oczy. Przez okno do  pokoju dostaje się światło, które męczy moje zaspane oczy. Przekręciłam  się na bok, przez co zostałam ukarana bólem. Zobaczyłam na szafce nocnej  szklankę wody, jakąś tabletkę i kartkę. Wyciągnęłam po nią rękę

''To tabletka na kaca. Nie bój się.''

Od  kogo ta kartka? Nic nie pamiętam z tamtej nocy. Może spotkałam w tym  klubie Pearl i to ona odprowadziła mnie do domu? Bo sama na pewno się tu  nie znalazłam. Z bólem podniosłam się na łokciach, by dosięgnąć szklankę  oraz tabletkę. Włożyłam ją do ust i popiłam kilkoma łykami wody. Mama i  Jason na pewno są już w domu, więc nie będę sama. Pomysł z tym klubem  chyba nie był dobrym pomysłem ...

Harry's P. O. V.

Ostatnie  jej słowa podniosły mnie na duchu. Na pewno umysł jej podpowiada, że  mnie nienawidzi i nie chce znać, jednak serce nadal kocha. Gdybym w porę  się nie powstrzymał, to na pewno teraz obudziłaby się przerażona z  powodu tego, że jest naga. Nie wiedziałaby, czy ktoś nieznajomy tam był,  z kim uprawiała seks, ani czy z zabezpieczeniem. Byłaby przerażona.  Zostawiłem jej wodę, bo pewnie nie miałaby sił, żeby pójść po coś do  picia, a na pewno chciałoby się jej pić. Chciałbym, żeby ze mną na  spokojnie porozmawiała, bez krzyku. Chciałbym jej wszystko dokładnie  opowiedzieć. Powiedzieć, że Hayley raz na zawsze zniknęła z mojego  życia. Może wybaczyłaby mi. Zrozumiałaby mnie. Na pewno nie dopuszczą mnie  do niej. Co mam robić? Nagle do pokoju wszedł Theo z miską popcornu
- Stary, kiedy ty ostatnio gdzieś wyszedłeś? - spytał
- Wczoraj.
-  Chodzi mi o jakąś rozrywkę. Wyścigi, takie tam. - wstałem do pozycji  siedzącej - Daj jej czas, bo kilka dni to chyba za mało dla dziewczyny.
- A co jeśli wcale nie wybaczy? Co jeśli będzie to się ciągnęło w nieskończoność? Nie dam rady bez niej, już nie daję.
-  Posłuchaj, może chce, żebyś o nią powalczył? Dziewczyny czasem grają  niedostępne, może ona chce, żebyś wysilił się. Bo uwierz mi, że z  Rosalie nie jest łatwo. - uniosłem lekko kącik ust do góry
- Nie wydaje mi się, żeby tak było.
-  To może chce odpocząć od tego wszystkiego? Często doprowadzałeś ją do  płaczu, z tego co wiem, więc pewnie na razie chce mieć spokój.
- To jest bardziej prawdopodobne.
-  Daj jej czas i będzie dobrze. Teraz chodź, pojeździmy po mieście na  motorach. - westchnąłem. Ma racje, czas może działać na moją korzyść.  Wstałem i ruszyłem za nim do wyjścia. Zamknąłem drzwi na klucz. Mój  motor stoi w garażu, a Theo swoim przyjechał. Otworzyłem go pilotem, z  półki wziąłem kask, od razu znalazł się na mojej głowie, założyłem  też skórzaną kurtkę, wyprowadziłem motor z garażu i zamknąłem go małym przyciskiem. Wsiadłem na ulubiony pojazd. Tak dawno na nim nie  siedziałem. Włożyłem kluczyk do stacyjki, po czym przekręciłem go, aby  zapalić motor
- Gdzie jedziemy? - spytałem na tyle głośno, żeby mnie usłyszał przez głośny dźwięk
-  Przed siebie, Harry. Przed siebie. - odparł. Równocześnie ruszyliśmy  kierując się, tak jak powiedział Theo, przed siebie. Skręciliśmy w  stronę ruchliwej jezdni. Jest tutaj więcej samochodów, które trzeba  wyprzedzić. Dodałem gazu, by wyprzedzić jednego z nich, co nie obyło się  bez tryknięcia kierowcy. Co poradzę na to, że wolę szybką jazdę?  Adrenalina mnie pociąga, próbuję zawsze rozwijać większą prędkość.  Uwielbiam patrzeć, jak obraz zamazuje się, gdy tylko przyspieszam. To  coś, co lubię. Adrenalina, ryzyko, niebezpieczeństwo, prędkość. Od  dziecka chciałem jeździć na motorach. Zawsze, kiedy usłyszałem ich  dźwięk za oknem, od razu zrywałem się ze swojego miejsca, by popatrzeć  na nie. Ojciec często zabierał mnie na takie zloty dla motocyklistów.  Mówił, że kiedyś i ja wsiądę na motor i będę w tym niezły. Dzisiaj jego  słowa spełniły się. Jestem najlepszy w mieście. Nikt nie może mi  dorównać. Gdyby ktoś spytał, jak to robię, odpowiedziałbym, że to moja  pasja, którą kocham. Dla niej mogę zrobić wszystko. Nie dopuszczam do  siebie myśli, że mogę stracić kontrolę nad kierownicą. Gdybym uległ  wypadkowi, na pewno już nigdy nie daliby mi wsiąść na motor. Zauważyłem,  że oddaliliśmy się od miasta. Gdzie tak w zasadzie jedziemy? Zdam się  na Theo. Pewnie prowadzi mnie w jakieś ciekawe miejsce. Popatrzyłem na  chwilę na samochód obok mnie, który właśnie wyprzedzam.  Siedzi w nim  jakaś dziewczyna, bardzo podobna do Rosalie. Idealnie ułożone, piękne  brązowe włosy, pełne malinowe usta, które tak bardzo kocham całować.  Musiałem oczywiście to spieprzyć, teraz nie mam jej przy sobie. Teraz na  pewno siedziałaby z tyłu, oplatała mnie wokół brzucha. Zaciskałaby  mięśnie, gdybym tylko bardziej przyspieszył. Miałbym ją. Odwróciłem  wzrok przed siebie. Nie zjechałem na odpowiedni pas. Przede mną jedzie  rozpędzony tir. Jego światła oślepiły mnie. Gwałtownie skręciłem  kierownicą, przez co zjechałem z drogi. Wjechałem z rów. Prędkość  spowodowała, że zostałem wyrzucony w przód i wpadłem ciałem na ziemię.  Motor został w rowie, bo jest tam błoto, które go zatrzymało. Poczułem  ból. Na pewno będę miał siniaki i liczne zadrapania. Chwiejnie i powoli wstałem z ziemi, by  otrzepać się. Zaraz pojawił się Theo. Zjechał na pobocze i zeskoczył z  motoru. Zdjąłem swój kask
- Harry, wszystko w porządku? - spytał zszokowany
- Tak. Na pewno będę miał siniaki i zadrapania, ale nic chyba sobie nie złamałem.
- Boże, myślałem, że nie żyjesz. Co się stało? Straciłeś panowanie nad kierownicą?
-  Zamyśliłem się. Jak wyprzedzałem samochód, to nie zjechałem na właściwy  pas. Przede mną jechał tir, światła mnie oślepiły, no i zjechałem na  bok.
- A co z motorem? Cały?
- Tak, ale brudny. - odparłem.  Podszedłem do niego, żeby wyciągnąć go z błota. Trzeba będzie o niego  zadbać. Nie będę z takim brudem po okolicy jeździł
- Ważne, że tobie nic się nie stało. Jedziemy dalej czy zawracamy? - z powrotem założyłem kask
- Chyba mam dosyć. Wracajmy. - wsiadłem na zabłocony motor. Zapaliłem go i jakoś wyjechałem. Cholera, mogłem się zabić ... Chociaż to lepsze, niż życie bez niej.
Wjechałem  na podjazd. Muszę umyć go, więc zaparkuję blisko węża z wodą. Szybko  zsiadłem z niego, a kurtkę odłożyłem na bok. Ją też przyda się wyprać.  Chwyciłem węża w dłonie, odkręciłem kran, by umyć zabłocony pojazd.  Nagle usłyszałem trykanie samochodu. Spojrzałem w jego stronę, to mój  ojciec. Niedawno wypisali go ze szpitala. Wysiadł z bogatego auta, jak  zwykle ubrany w garnitur, pewnie jedzie z pracy
- Cześć, synu. - przywitał się ze mną w męski sposób
- Cześć, tato. Co cię tu sprowadza?
-  Byłem niedawno u twojej matki sprawdzić, co u niej. - zdziwił mnie tym.  Dawno nie odwiedzał jej, prawie wcale. Po co u niej był?
- Mówiła coś ciekawego? - spytałem obojętnie
- Pogadaliśmy, powspominaliśmy. Być może jest szansa, że do siebie wrócimy.
- Chcesz tego? Nadal ją kochasz?
- Tak w zasadzie, to nigdy nie przestałem. - zmarszczyłem brwi
- A co z Emmą? - zacisnął usta w cienką kreseczkę i wypuścił powietrze z płuc. Zastanawia się nad odpowiedzią, widać to po nim
- Przespaliśmy się raz, ale to chyba tylko jednorazowa przygoda. Do twojej matki czuję coś więcej, niż do niej.
- Nadal mam jej za złe, że miała romans z James'em.
- Wiem, żałuje tego. Chciałaby z tobą porozmawiać, ale nie jest pewna, czy ty chcesz?
- Sam nie wiem. Dawno o tym nie myślałem. - wzruszyłem ramionami
-  A co u Rosalie? Jak się czuje? - spytał z uśmiechem. Wyłączyłem kran,  splotłem ręce na piersi. Wyczuł, że coś jest nie tak, bo uśmiech znikł z  jego twarzy - Co się stało? Pokłóciliście się?
- Nie. Gdy byliśmy w  klubie, Hayley zaciągnęła mnie na chwilę na korytarz. Rosalie akurat  szukała mnie. Przypomniała o wszystkim, co było kiedyś między nami i  pocałowała mnie.
- A Rosalie to widziała? - skinąłem głową
- Teraz  mnie nienawidzi i nie chce znać. Chociaż .. wczoraj mocno się napiła w  tamtym klubie, Theo powiedział mi, żebym tam po nią pojechał, bo jakiś  facet zaciągnął ją gdzieś. W samochodzie powiedziała mi, że nadal mnie  kocha. Zanim w domu zasnęła, powiedziała mi to jeszcze raz.
- Daj jej  czas na przemyślenie tego wszystkiego. Może serce jej mówi, że nadal  cię kocha, a umysł tego odradza? Po pijanemu najczęściej mówi się  prawdę.
- Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Załamię się bez niej. - splotłem ręce na karku
- Jak kocha, to wróci i wybaczy.
- Jak kocha, to nie zostawi chyba? - zaśmiał się
- Wiesz, bo jeśli kogoś kochasz, daj mu żyć, chociażby nawet i bez ciebie.
- Nie chcę bez niej żyć. Nie dam rady. - zacisnąłem mocno powieki
- Dlaczego motor jest taki brudny? - zmienił nagle temat
-  Miałem wypadek, ale nic poważnego się nie stało. - w pewnej chwili jak  burza wjechał Theo. Szybko zeskoczył z motoru i podbiegł do nas
- Theo, co jest? - zapytałem zdziwiony jego dziwnym zachowaniem
- Cholera! Nawet nie macie pojęcia, co się stało ...

Rosalie's P. O. V.

Siedzę  właśnie na kanapie i popijam kakao. Mama i Jason pojechali na zakupy,  więc jestem sama w domu. Muszę jutro gdzieś wyjść. Może pójdę z Pearl na  zakupy? Albo odwiedzę Hope? Dawno jej nie widziałam. Ciekawe co u niej?  Na pewno ciekawiej, niż u mnie. Zawsze coś się u niej dzieje. Na pewno  imprezuje, spotyka się ze znajomymi, chodzi na zakupy ... Nagle  usłyszałam głośne dobijanie się do mojego domu. Zdziwiona odłożyłam  kubek z kakao i zeszłam z kanapy kierując się do drzwi. Otworzyłam je.  Przede mną stoi Harry, jego ręce całe ciało się trzęsie, coś się stało?
- Co ty tu robisz? - spytałam
- Muszę z tobą porozmawiać. - powiedział błagalnym głosem - Proszę.
- O co chodzi? - chcę wiedzieć, co ma mi do powiedzenia, skoro tu przyjechał i co jest powodem jego zachowania
- Mogę wejść?
- To chyba nie jest dobry pomysł.
-  Proszę, to ważne. - przełknęłam głośno ślinę. Skinęłam głową i zrobiłam  mu miejsce,by wszedł do środka. Zamknęłam za nim drzwi. Weszliśmy do  salonu i usiedliśmy na kanapie
- Więc, o co chodzi? - zachowałam  dystans między naszymi ciałami. Popatrzyłam w jego stronę. To chyba musi  być coś naprawdę ważnego, skoro tak bardzo się tym denerwuje, nawet ta  wiadomość chyba go wkurzyła
- James uciekł z więzienia ...














______________________________________

Chodziło mi o tą złą wiadomość, którą jest James. Powoli zbliżamy się do końca, do tych ważnych wydarzeń, które zakończą to FanFiction. Nie martwcie się zbyt szybkim zakończeniem, ponieważ pozostało do końca prawie 20 rozdziałów :) Wraz z powrotem James'a rozpoczyna się kolejny koszmar, od którego Rosalie nie zdoła uciec, jedyną osobą, która może uratować ją jest Harry, jednak nie wszystko pójdzie dobrze tak, jak zapewne myślicie. Temperatura wzrasta, a kłopoty przybywają ...
Rozdziały są czasem dłuższe, czasem krótsze. To dlatego, że nie jestem w tym taka dobra. Nie mam takich zdolności do pisania, jednak jakoś chyba mi idzie. Wiem, że pewnie chcielibyście, żeby rozdziały były dłuższe, ale to moje pierwsze FF, więc sami wiecie. Szczerze mówiąc początkowo pisałam imaginy, pomysł na założenie bloga był spowodowany chęcią rozwoju. Pisząc imaginy nie miałam zbytniego pola do popisu :) Pisanie jest czymś, co kocham, a imaginy to nie dla mnie. Wolę pisać historie, które najlepiej by się nie kończyły, jednak wszystko, co dobre, kiedyś się kończy :)

Pytanie dnia! - Czy z chęcią czytalibyście nowe FF mojego autorstwa zaraz po zakończeniu Battlefield? Jeśli jesteście ciekawi nowej historii wymyślonej przeze mnie, to zapraszam tutaj - Biznesmen

Krótko o fabule:
  Seks, pieniądze, alkohol, kobiety, biuro, wysoka pozycja. To wszystko należy do niego. Szefa najbogatszej i największej firmy w Londynie. Nie znosi sprzeciwu, ani nieposłuszeństwa. Wszystkie kobiety ma u swoich stóp. Pieniądze grają u niego dużą rolę, podobnie jak jego pozycja. Dba o wszystko, co się wokół niego dzieje. Dostaje to, czego tylko chce. Zapragnął jednej kobiety, której nie może mieć. Swojej asystentki, która jest pewna siebie, piękna, nieposłuszna i ma niewyparzony język. Jest dla niego wyzwaniem, którego się podejmie. Czy oprze się jego urokowi? Namiętność, pocałunki, bliskość, przyjemność, miłość, a może nienawiść? Czy to będzie tylko asystentka? Jednak czy tylko on pragnie jej serca? Co stanie im na drodze? Pewność siebie, ambicja czy może godność?

12.

12 komentarzy:

  1. Ciekawe co będzie dalej.I chętnie bym czytała następne opowiadanie twojego autorstwa.Mam nadzieje,że to opowiadanie będzie miało dobre zakończenie.
    Ania ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :) i tak będę czytała ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny ;* Tak bd czytać xD Ale proszę niech to ff nie zakończy sie śmiercią Harrego albo Rosalie <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Bede czytac , zapowiada sie ciekawie ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny jak zawsze 😃❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Jasne ze bd czutac ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. To db ze bd jeszcze te 20 rozdzialow . Mam nadzieje ze sie im wkoncu uda. ;**

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy