03.05.2014

Rozdział 35. "Czas."

Poniedziałek ...

Nie ma go przy mnie. Jestem zupełnie sama.  Zraniona, zdradzona, niechciana. Ciągle przed oczami mam obraz ich  dwójki, gdy się całowali. Oddał ten pocałunek, tym samym zranił mnie.  Dlaczego to zrobił? Czuję się jak wrak statku, który po zepsuciu tonie  na dno i nie zostaje naprawiony. Moje ciało, umysł oraz serce zostało  zepsute. Słyszę jak telefon dzwoni, dostaję kolejne SMS-y, jednak nie  zwracam na to uwagi. Patrzę na ściany bez żadnego celu. Mama zagląda tu,  ale to nie poprawia nic. Czuję się pusta, bez żadnego życia. Czasami  chciałabym mieć serce z kamienia. Nie czuć nic. Nie mieć żadnych uczuć.  To wydaje się proste, ale wcale takie nie jest. Trudno jest nic nie  czuć. Nie przejmować się niektórymi rzeczami. Być potworem. Każdy coś  czuje, mimo, że potrafi to ukryć. Nie należę do tych osób, chociaż w tym  momencie chciałabym. Nie potrafię się zmienić. Jestem ciągle tą samą  nieśmiałą dziewczyną, dla której nawet najmniejsze bzdury mają  znaczenie. To okropne, przejmować się tak wszystkimi rzeczami. On miał lepiej. Po każdej nocy spławiał każdą bez żadnych uczuć. Nie przejmował się tym, że poczuły się wykorzystane. Na pewno czuły coś do niego, ale on odtrącał to uczucie. Najlepiej byłoby wypić całą butelkę wódki i odciąć się od tego całego świata. Nagle  usłyszałam pukanie do drzwi. Nie odezwałam się. Ktoś zacisnął klamkę i  otworzył drzwi
- Rosalie? Może masz na coś ochotę? Herbatę, sok, coś do zjedzenia? - pokiwałam przecząco głową - Musisz coś jeść.
- Nie chcę. - odpowiedziałam krótko. Zamknęła za sobą drzwi i podeszła do łóżka, usiadła przy mnie
- Zobaczysz, jeszcze wszystko będzie dobrze.
- A co jeśli nie będzie?
- Na pewno wszystko się jakoś ułoży. Znajdziesz sobie nowego chłopaka, zakochasz się ponownie.
- Chcę jego ... - zacisnęłam mocno oczy - ... ale go nienawidzę i nie chcę znać.
- Rozumiem. Niedługo zapomnisz o nim.
- Nie chcę o nim zapominać .. kochałam go. - wyjąkałam cicho
- A wiesz, co jest najlepsze po zerwaniu z chłopakiem? - uśmiechnęła się ciepło
- Lody? - uniosłam leciutko kącik ust do góry
-  Chcesz? Mogę ci przynieść. - nie chcę być dla niej nie miła. Sama  chciałam być silna i będę. Nie dam się tak szybko zniszczyć. Cieszę się,  że ona jest teraz przy mnie i mam w niej oparcie
- Waniliowe. -  uśmiechnęła się, po czym wyszła z pokoju. Bądź silna. Dasz sobie radę.  Odżyjesz na nowo. Poznasz kogoś nowego. Zakochasz się. Będzie dobrze.  Oby ... Chcę go z powrotem, ale jednocześnie nienawidzę. Chciałabym, żeby był tutaj, przytulił mnie, chciałabym usłyszeć jego głos, jednak ona stoi na przeszkodzie. Obydwoje są siebie warci
- Są waniliowe. - do pokoju weszła mama z plastikowym pudełkiem od lodów i łyżeczką. Usiadła obok mnie oraz podała je
- Dzięki. - wzięłam od niej - Mamo, a ty co zawsze robiłaś po rozstaniu? - otworzyłam pudełko i wzięłam pierwszą łyżeczkę do ust
- Zwykle to ja zrywałam, ale zwykle długie godziny przesiadywałam z koleżankami, które podnosiły mnie na duchu. Przy nich nie myślałam o moich byłych.
- To pomagało? - kolejna łyżeczka wędruje do mojej buzi
- Pewnie. Zwykle po tygodniu zapominałam o tym wszystkim. Wystarczy nie myśleć zbyt dużo, jednak czasami i to nie wystarcza, by zapomnieć. Potrzeba czasu, a wszystko wróci do normy.
- Na pewno? - uśmiechnęła się
- Na pewno wszystko się jakoś ułoży i będzie dobrze.

*

Dziewczyna  zaczyna całować chłopaka. Popycha go na łóżko, na czworaka zbliża się  do niego. Powoli rozpina jego koszulę, którą później zdejmuje. Zaczyna namiętnie  całować go. Chłopak przekręca ją tak, żeby to on górował.  Dziko zdejmują z siebie ubrania, rozdzierają je. Chłopak z brązowymi  lokami uśmiecha się, gdy tylko dotyka dziewczynę ...
- Aaaa! -  momentalnie podniosłam się. Moje ciało jest całe mokre od potu. Serce  wali jak oszalałe. Ciężko oddycham. Nagle ktoś wbiega do pokoju i  przybiega do łóżka, to Jason
- Rosalie? Co się stało? - zapytał zszokowany moim zachowaniem
- Miałam koszmar. - odpowiedziałam drżącym głosem - Nie śpisz? - spytałam
- Byłem akurat w kuchni po coś do picia, gdy usłyszałem, że krzyczysz.
- Przepraszam ..
- Nie musisz. Rozumiem cię. Uda ci się zasnąć?
- Spróbuję. - odpowiedziałam cicho
- Na pewno wszystko jakoś się ułoży. Dasz sobie radę. Jesteś wystarczająco silna.
- Dziękuję. - uśmiechnął się do mnie, po czym powoli wyszedł z mojego pokoju.

Wtorek ...

Ciągle  dzwoni. Nie daje za wygraną. Wysyła wiadomości, na które nie  odpowiadam. Nawet ich nie odczytuję. Powinnam z kimś porozmawiać.  Powinnam zadzwonić do Pearl, ona na pewno mnie zrozumie. Podniosłam się  na łokciach, by dosięgnąć telefon. Odblokowałam ekran. 56 nieodebranych  połączeń, 49 nieodebranych wiadomości. Zignorowałam je, bo wiem, że to  od niego. Wybrałam numer przyjaciółki. Odebrała po drugim sygnale
- Halo? Rosalie? - usłyszałam jej miły głos
- Cześć, Pearl. - powiedziałam drżącym głosem - Możesz do mnie przyjść? - wyjąkałam
- Rosalie? Co się stało? - jest zdenerwowana, nigdy jeszcze nie usłyszała mojego głosu w tej postaci
- Muszę z tobą porozmawiać. - pociągnęłam nosem - Możesz do mnie przyjść? - powtórzyłam pytanie
-  Jasne, będę za 10 minut. Trzymaj się. - rozłączyłam połączenie. Opadłam  bezsilnie na poduszkę. Wtuliłam się w ciepłą kołdrę, pod którą ciągle  leżę od kilku godzin. Nie myję się, nie dbam o siebie, prawie ciągle płaczę, prawie nic  nie jem. Wyglądam jak wrak, albo jakiś bezdomny. Nie mam na nic siły.  Chcę tylko leżeć w bezpiecznym łóżku. Silna? To chyba nie pasuje teraz do mnie. Chcę  taka być, ale to cholernie trudne. Chcę go, ale za bardzo nienawidzę,  by wybaczyć. Straciłam całkowicie zaufanie do niego. Miłość? Zanika w  moim sercu. Nienawiść, brak miłości, płacz, zdenerwowanie, złamane  serce, pustka. Weź się w garść ... Nie potrafię. Chcę go z powrotem,  jednocześnie go nienawidzę i nie chcę znać. Zachowuję się jak dziecko. Już sama nie wiem, co czuję.  Wyciągnęłam rękę po telefon. Odblokowałam ekran, by przeczytać kilka  wiadomości. Nie wiem, co mną do tego kieruje


Nagle drzwi od pokoju otworzyły się i wbiegła do nich zmęczona Pearl. Biegła?
- Rosalie, co się stało? - podeszła do łóżka oraz zamknęła w szczelnym uścisku
-  Widziałam go .. jak całował się z Hayley. - wyjąkałam. Samo wspomnienie  tego wywołało u mnie łzy, których tak bardzo nie chcę na swoich  policzkach - Myliłam się, co do niego.
- Pocałował ją? - powiedziała zszokowana
-  Wtedy szłam cię poszukać. Najpierw poszłam do łazienki. Zauważyłam ich  rozmawiających na korytarzu. Mówiła coś tam do niego, ale dokładnie nie  pamiętam. Zbliżyła się do niego i pocałowała go. Najgorsze jest to, że  oddał pocałunek. - kolejne łzy płyną po policzkach, nie potrafię ich  zatrzymać
- Boże, mogłam się nie ruszać stamtąd.
- Gdzie tak w ogóle poszłaś? Gdy wróciliśmy, ciebie już nie było.
-  Byłam z Theo. Wyszliśmy na dwór pogadać, bo tam było zbyt duszno, głośno i tłoczno.  Później odwiózł mnie trochę pijaną do domu. - westchnęła głośno -  Przepraszam, gdybym nie wyciągnęła cię na tę imprezę, to na pewno nie  doszło by do tego.
- Przynajmniej wiem, że jest dupkiem i straciłam  tylko czas, uczucia ... - westchnęłam - Chcę go z powrotem, ale za  bardzo nienawidzę.
- Wiem, rozumiem cię.
- Najgorsze jest to, że chcę być silna, a nie potrafię. - załkałam - Co mam robić?
-  Wykąpać się. - zachichotała - Popatrz na mnie. - zrobiłam to, co  poleciła - Musisz doprowadzić się do porządku. Nie pozwól, by tamta  idiotka czerpała korzyści ze swojego czynu.
- Myślisz? - skinęła głową - Dobrze.
-  Zuch dziewczyna, tylko najpierw wykąp się. - uśmiechnęłam się lekko.  Powoli wstałam z łóżka. Wyjęłam z szafy ręcznik, czystą białą bieliznę  oraz białą bokserkę i czarne szorty. Nie mam zamiaru dzisiaj nigdzie  wychodzić, więc nie muszę się stroić
- Dobra, ty idź się wykąp. Ja w  tym czasie może pójdę po coś dobrego, pożyczymy laptop od Jason'a i  obejrzymy coś. - skinęłam głową, po czym weszłam do łazienki. Zdjęłam z  siebie brudne ubrania, które od razu wrzuciłam do kosza. Cała naga  weszłam pod prysznic. Puściłam ciepłą wodę. Wycisnęłam z tubki  na dłoń  odrobinę płynu i okrężnymi ruchami zaczęłam myć ciało. Resztki piany  spłukałam wodą. Puchatym ręcznikiem wydarłam resztki wody spływającej po  skórze. Ubrałam przyniesione ubrania, po czym wyszłam z łazienki. Pearl  akurat wnosi laptop do pokoju i kładzie go na łóżku
- Od razu lepiej. - uśmiechnęłam się drętwo
- Co oglądamy? - usiadłam na kremowej kołdrze
-  "100 lat po ziemi''. Zero miłości i uczuć związanych z tym kitem. - w  pewnym momencie drzwi od pokoju otworzyły się, w a nich ustała mama z  dwoma talerzykami jakiś słodyczy i colą pod pachą
- Proszę. Zaraz przyniosę szklanki. - postawiła je na biurku i wyszła. Oderwę się trochę od tego wszystkiego i spędzę trochę czasu z przyjaciółką.

*

Dziewczyna  podchodzi do chłopaka, by namiętnie pocałować go w usta. Chłopak dłońmi  jeździ po jej ciele. Kiedy tylko dociera do końca bluzki, zdejmuje ją.  Namiętny pocałunek trwa, para cieszy się ze swojego towarzystwa.  Dziewczyna jest dumna ze swojego czynu. Dopięła swego. Chłopak z lokami  uśmiecha się, gdy tylko dotyka dziewczynę ...
- Aaaa! - kolejny  koszmar, kolejna okropna zła historia utworzona w moim umyśle. Kolejny  raz śnią mi się oni. Hayley i Harry, którzy są ze sobą szczęśliwi. To  boli. Niemiłosierny ból, który rani mnie. Po czole spływają krople potu,  cała się trzęsę
- Rosalie .. Stało się coś? - momentalnie podskoczyłam ze strachu
- Pearl? Co ty tu robisz? - spytałam, leży obok mnie, spała na moim łóżku, nadal to robi
- Usnęłaś, a mi nie chciało się wracać do domu. - zachichotała - Śniło ci się coś? - spoważniała
- Miałam koszmar.
- Opowiedz, może jakoś pomogę. - odkręciła się w moją stronę
-  Wczoraj śniło mi się to samo. Śnił mi się Harry i Hayley, całowali się,  byli szczęśliwi ze swojej obecności. - nie płacz, nie płacz, Rosalie
- Nie chcesz z nim pogadać? Może wyjaśnilibyście sobie to jakoś? - zaproponowała
- Nie. Zranił mnie. Nienawidzę go i nie chcę znać. Teraz jest na pewno z nią szczęśliwy. Nic mi do tego.
- Tęsknisz za nim?
-  Tak, ale chcę to zakończyć. Niech robi sobie, co chce. Ma wolną rękę.  Może wrócić do swojego starego życia, pełnego ryzyka i niebezpieczeństwa. Niech mnie zostawi  w spokoju. Nie chcę już mieć z nim nic wspólnego.
- Na pewno? - skinęłam głową
- Na pewno.

Theo's P. O. V.

Aktualnie  siedzę w jego domu. Nie wychodzi ze swojego pokoju z jakieś dwa dni.  Cholera, powinien dobijać się do jej drzwi. Nawet nie wiem, co on tam  robi. Zabił się, czy co? Nic nie śmierdzi zwłokami, więc chyba nie. Musiał oczywiście całować się z tamtą szmatą.  Nigdy jej nie lubiłem i na pewno nie polubię. Rosalie nie zasłużyła  sobie na to. Zasługuje na kogoś lepszego, kogoś, kto będzie ją kochał.  Nie wątpię w jego uczucia, ale ona nie zasługuje na takie traktowanie.  Musiał się do niej przyczepić. Teraz cierpią obydwoje. Nigdy nie będę w  żadnym związku, nigdy. Załamanie głowy tylko z tymi uczuciami. No,  dlatego nie mam dziewczyny. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Zszedłem z  kanapy, po czym mozolnie zbliżyłem się do drzwi, które otworzyłem
-  Co ty tu robisz? - spytała mnie ta idiotka. Jej uśmiech szybko znikł,  gdy tylko zobaczyła mnie. Nie lubimy się, nawet nienawidzimy. Zawsze  mnie wkurwiała i teraz też to robi
- Pytanie brzmi, co ty tutaj robisz? - skrzyżowałem ręce na piersi
- Gdzie Harry? - spytała. Uważaj, bo cię tu wpuszczę
-  Nie ma go w domu. - oczywiście skłamałem. Na co ona liczy? Przyjdzie  tutaj tak po prostu i wskoczy mu od razu pod pościel? Co to, to nie
-  Dobra, przesuń się, nie mam ochoty na żarty! - wrzasnęła. Popchnęła  mnie na ścianę i wpakowała do domu. Od razu pokierowała się do jego  sypialni. Bez żadnego pukania wlazła tam. Oczywiste, że pójdę tam. Może  być ciekawie ...
- Harry, jesteś. - zaśmiała się. Zaraz zwrócę obiadek, który o dziwo bardzo mi smakował, ale mniejsza o to
-  Czego tu chcesz? - warknął. Wstał z łóżka i podszedł do niej. Zaraz,  zaraz .. Czy on płakał? Ma zaczerwienione oczy, podobnie jak i policzki.  Mocno zaciska usta, na pewno chce się na nią wydrzeć
- Przyszłam cię odwiedzić. - chyba przele... Może lepiej się zamknę?
- Nie chcę cię tutaj. - powiedział niemiłym głosem
- Jak to? Przedwczoraj było chyba lepiej.
-  Wynoś się stąd.- powiedział w miarę cicho i spokojnie. Splotła ręce na  piersi. Wcale nie ma takiego zamiaru stąd wyłazić - Nie rozumiesz?!  Wypierdalaj stąd! - krzyknął tak głośno, że sam się wystraszyłem
- Dlaczego tak do mnie mówisz? - jeszcze ma czelność o to pytać? Nie do wiary ...
- Wypierdalaj. Stąd. Już. - wysyczał przez zaciśnięte zęby, ma jej dość
- Ale .. ale Harry, myślałam, że wszystko będzie dobrze i jakoś się ułoży. Nie udawaj, że nie cieszysz się z tego, że tu jestem?
- Wypierdalaj, ale już. - uspokój się trochę, bo zaraz wybuchniesz
-  Harry .. - spróbowała się do niego zbliżyć. Pękło w nim coś. Pękły  jakiekolwiek hamulce. Złapał za jej przedramię, po czym zaczął ciągnąć  do wyjścia. Nie pobij jej po drodze, Styles - Harry, przestań .. -  zamknął drzwi. Pozbył się jej stąd. Po chwili pojawił się tu z powrotem.  Jest cały pochłonięty złością. Wkurzył się i to porządnie
- Wszystko gra? - spytałem cicho, by czasem nie oberwać od niego. Opadł bezsilnie na łóżko
- Nic nie gra do cholery! - zasłonił twarz dłońmi. Żal mi się go zrobiło. Usiadłem na końcu łóżka
- Powinieneś do niej jechać. Spróbować porozmawiać z nią.
- Nie wpuszczą mnie do niej.
- Spróbuj. Może zrozumieją. Może akurat wyjdzie z domu? Albo z przyjaciółką?
- Myślisz? - westchnął głośno. On naprawdę płakał, bo widać to po jego mocno zaczerwienionych oczach
-  Tak, jedź do niej i walcz o nią. Twoje uczucia są prawdziwe. Widać to.  Ona na pewno tęskni za tobą. Na pewno nie przestała cię kochać.
- Nienawidzi mnie.
-  Jestem pewien, że powiedziała to w złości i przez tę całą sytuację.  Pewnie teraz płacze, bo tęskni za tobą. Nadal cię kocha. Zrób coś z tym,  bo inaczej stracisz ją na zawsze i już nigdy nie odzyskasz.



















_________________________________________

Styles się ogarnął i wypie****** Hayley :) ( przepraszam za wyrażenie )

Dwa rozdziały jednego dnia ... Cóż, dotrzymuję słowa, jednak limit jest taki, że jeden rozdział jednego dnia ( układ ) :)

Jak pewnie zauważyłyście jest nowy wygląd bloga. Wiem, że mówiłam, że nie zmienię już, ale miałam problemy z tamtym szablonem. Nie chcę się rozpisywać zbytnio dlaczego. Ten trochę bardziej mi się podoba :) 
+ Zapalniczka w zwiastunie zaraz .. za chwilę się pojawi, ale cierpliwości :)

,,Chcesz mieć krew na rękach?" - mówi wam to coś? Coś się wydarzy :)

9 komentarzy:

  1. Awwww...;*** Piękny ! Oni muszą się pogodzić ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodko ♥ On musi o nią walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ;) ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Harry nie za pozno sie jej postawiles ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Musza do siebie wrocic ;*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy