04.05.2014

Rozdział 36. "Chichot."

Kolejny dzień. Czuję się trochę lepiej, trochę. Dwa dni to za mało, by  wymazać sobie to wszystko z pamięci. To za mało, by poczuć się dużo  lepiej. Muszę o tym zapomnieć, zapomnieć o nim, o miłości do niego.  Zacząć żyć tak, jakbym go nigdy nie poznała. Jakby nigdy nie pojawił się  w moim życiu. Może za kilka dni poszukam pracy? Zajmę się pracowaniem, a  nie myśleniem. Powinnam dać sobie na jakiś czas spokój, po odpoczywać,  nic nie robić. Tak, jak kiedyś. Wrócę do mojego poprzedniego życia. Tego  nudnego. Przynajmniej lepsze to, niż cierpienie z powodu uczuć. Może  poznałabym kogoś nowego? Nareszcie brzmię pozytywnie. Bądź silna i się  nie poddawaj. Odżyję na nowo, poznam nowych ludzi, ponownie się  zakocham. Jednak zawsze będę za nim tęsknić. Zawsze będę wracać  wspomnieniami do jego osoby, do naszych wspólnie spędzonych chwil.  Zawsze będę tęsknić za jego zapachem, dotykiem, tymi pięknymi zielonymi  oczami ... Ogarnij się, nienawidzisz go. Strasznie za nim tęsknię ...
-  Dobra, wrócimy pewnie w nocy. - usłyszałam głos mamy z korytarza.  Jedzie z Jason'em podpisywać jakieś papiery czy coś w tym stylu, zanim  wyjadą do Madrytu - Do zobaczenia.
- Cześć. - pożegnałam się z nimi.  Rozłożyłam się wygodniej na kanapie. Przynajmniej nie siedzę w pokoju  pod kołdrą. Z każdym kolejnym dniem będzie coraz lepiej. Zapomnę o nim.  Tak, brzmię pozytywnie i tak się czuję .. Co ja bredzę? Tęsknię za nim.  Tylko nie płacz ponownie, nie płacz. Tęsknie za człowiekiem, który tak bardzo mnie zmienił. Stałam się zupełnie inną osobą. Tamta Rosalie bała się dotyku, świata, nowo poznanych osób, nowych wyzwań. Ta Rosalie wie, jak bardzo przyjemny jest dotyk, że świat nie jest taki, jaki mi się wydawał. To on mnie zmienił. Stałam się w pewnym mensie podobna do niego. Ja też go zmieniłam. Poznał na nowo uczucia, skończył z ramieniem innych dziewczyn. Nagle usłyszałam pukanie  do drzwi. To pewnie Pearl, chce sprawdzić, jak się czuję. Mozolnie  zeszłam z kanapy i na boso podreptałam do drzwi. Nacisnęłam klamkę, by  otworzyć je
- Harry? - przede mną stoi on, we własnej osobie. Jestem  zszokowana, nie ruszam się, milczę. Przez chwilę patrzymy na siebie. Wspomnienie uderzyło z olbrzymią siłą. Znów mam przed oczami obraz ich  dwójki. Do oczu napływają łzy. Chcę zamknąć drzwi, jednak powstrzymuje  mnie
- Proszę, porozmawiajmy. - ten głos, ten głos, który tak bardzo  kocham - Rosalie, proszę. - ma większą siłę, niż ja. Wszedł do środka i  zamknął drzwi. Zaczęłam ciężko oddychać, serce bije mocniej
- Wyjdź. - zażądałam drżącym i niepewnym głosem
- Nie mam takiego zamiaru. Chcę porozmawiać, naprawić to.
- Na to już za późno. - otarłam łzę z policzka
- Daj mi 5 minut. - pokręciłam przecząco głową
-  Nie ma tu czego naprawiać. Całowałeś się z nią, na dodatek widziałam  to! - krzyknęłam głośniej, niż to planowałam - Zachowałeś się jak dupek!  Zabawiłeś się moimi uczuciami! Podobało ci się?!
- Oczywiście, że  nie. Zmanipulowała mnie. Przypomniała mi on wszystkim, co nas łączyło.  Zapomniałem się. Sprawiła, że zatęskniłem za nią. Naprawdę tego żałuje.  Wczoraj przyszła do mojego domu, ale wyprowadziłem stamtąd. Nie kocham  jej. Nienawidzę przez to, że zawładnęła mną i sprawiła, że straciłem  najważniejszą osobę w moim życiu.
- Mam ci w to uwierzyć? Na pewno  wymyśliłeś to po drodze tutaj. Już nigdy nie nabiorę się na twoje  sztuczki! Jesteś podłym kłamcą! Zniszczyłeś naszą miłość! - krzyknęłam
- Wiem i chcę to naprawić.
- Powodzenia! Ale wiesz co?! Naprawiaj to sobie, ale beze mnie! Nienawidzę cię za to, co zrobiłeś!
- Nie kochasz już mnie? - w jego oczach pojawił się ból. Trudno jest mu się pogodzić z moim brakiem uczuć do niego?
-  Kochałabym, gdybyś nie pocałował jej! Jesteś kompletnym kretynem, skoro  myślałeś, że gdy tylko tu przyjedziesz, to wszystko będzie dobrze!
- Przyjechałem tu, żeby spróbować to naprawić. Nie oczekuję, że wszystko od razu będzie dobrze.
- To się pomyliłeś.
- Proszę, daj mi szansę. - powiedział błagalnym głosem. Nie daj się omamić, Rosalie
-  Nie, prosisz tylko o szanse, a może czas, by je wykorzystać? -  pociągnęłam nosem, skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. Bądź silna,  nie daj się
- Masz rację. Powinienem przestać prosić. Powinienem  zacząć działać. I właśnie to zrobię. - gwałtownie wpił się w moje usta i  zamknął w szczelnym uścisku. Próbuję jakoś się uwolnić z jego uścisku,  jednak nie potrafię, jest silniejszy. Jego dotyk powoduje dreszcze w  moim ciele. Nie mogę mu się oddać, nie w tej chwili. Biję go po całym  ciele, kopie, ale to nic nie daje. Jego wytrzymałość przewyższa moją  siłę. Ulegam mu. Oddaję pocałunek. Rozchyla moje wargi, wsuwa swój  język. Namiętny pocałunek, który zawładnął mną. Wplotłam palce w jego  włosy, lekko za nie ciągnę. Tego właśnie mi brakowało. Namiętność z jego strony jest  przyjemna. Przygryza mój język, wargi, masuje podniebienie. Mój oddech  jest urywany, nie mogę go dobrze zaczerpnąć
- Przestań! - odepchnęłam się od jego ciała - Nie powinieneś tego robić.
- Zrobię wszystko, by tylko cię odzyskać.
- Proszę, wyjdź. - dłonie oplotłam wokół swojej szyi. Zacisnęłam mocno usta w cienką kreseczkę
- Obiecuję, że to jeszcze nie koniec.
- Nie mów tak. To koniec.
-  Będę walczył do końca. - odwróciłam się do niego tyłem, by nie patrzeć  mu w oczy, przez które mogę się rozkleić. Usłyszałam trzask drzwiami.  Wyszedł. Opuścił mój dom. Wszystko ponownie wróciło. Cholerny pocałunek. Chcę go z  powrotem, chcę znowu poczuć jego wargi na moich, by do tchnął mojego  ciała. Chcę, by zawrócił. Potrzebuję go. Muszę coś ze sobą zrobić. Zrobię coś, czego później mogę żałować.  Pobiegłam na górę do pokoju. Zrobiłam lekki makijaż i założyłam białą  sukienkę bez ramiączek do tego białe szpilki. Zamówiłam taksówkę, która  zawiezie mnie do celu. Zanim taksówka przyjedzie mam jeszcze chwilę.  Telefonu nie muszę brać, bo i tak nie będzie mi potrzebny. Zeszłam  powoli na dół, aby nie spaść ze schodów. Pogasiłam wszędzie światła oraz  wyszłam z domu, drzwi od razu zamknęłam. Mama i Jason pewnie wrócą w  nocy, a do tej pory powinnam wrócić do domu. Mogę później tego żałować,  ale potrzebuję chwili odcięcia się od rzeczywistości. Nie wiem, po co  przyszedł przed chwilą. Nie chcę mu wybaczać, zrobił coś okropnego i to  najpewniej zostanie w mojej głowie. Kochałam go całym sercem, nawet  gdybym do niego wróciła, to za każdym razem, kiedy bym go całowała,  miałabym przed oczami ich dwójkę. Chcę odpocząć od uczuć, które tak  nagle pojawiły się w moim życiu. Minie trochę czasu, zanim ponownie się  zakocham. Chcę odżyć, nie martwić się na zapas. Jednak jestem na tyle  głupia, że każde rzeczy mają dla mnie znaczenie. Nawet ten pocałunek.  Dał mi nadzieję, że żałuje tego i chce to naprawić, jednak umysł mówi,  że go nienawidzę i nie chce znać. Pierwszy raz posłucham umysłu, bo  serce mnie zawiodło. Tak będzie chyba lepiej. Moje życie znów będzie  normalne, spokojne, ale nudne. To chyba lepsze, niż pakowanie się w  niebezpieczeństwo i później żałowanie tego, prawda? Zanim go poznałam  byłam nikim, nie wiedziałam nawet, czy znaczę coś w tym świecie. Teraz  wiem, że mam wokół siebie rodzinę, przyjaciół. Nie jestem nikim. Znaczę  coś i będę się tego trzymać. Dużo mu zawdzięczam, ale i przez niego  prawie codziennie płakałam, kłóciliśmy się. Ta znajomość ma wady i  zalety. Chociaż chyba było więcej wad. Usłyszałam dźwięk nadjeżdżającej  taksówki. Zeszłam ze schodów i wyszłam na chodnik. Taksówkarz zatrzymał  się, a ja weszłam do środka. Podałam adres, na który ma mnie zawieść.  Zdziwił się trochę, jednak na wycofanie się jest trochę za późno. Dobrze  robię?
Zapłaciłam taksówkarzowi odpowiednią kwotę, po czym  wysiadłam z auta. Wolnym krokiem skierowałam się do wejścia. Na  zewnątrz stoi parę osób, rozmawiają lub palą papierosy. Weszłam do  środka. Od razu poczułam woń alkoholu, spoconych ciał oraz dymu  papierosowego. Jest tu dosyć gorąco. Pokierowałam się do baru. Usiadłam  na wysokim krześle i zamówiłam niebieskiego drinka, którego piłam, gdy  byłam tu z Pearl. Barman podał mi go, a ja od razu opróżniłam kieliszek.  Paląca ciecz rozpłynęła się w moim gardle dając piekące uczucie.  Zamówiłam jeszcze raz to samo, jeszcze raz i jeszcze raz. Już po kilku  razach zaczęłam odczuwać przyjemniejsze uczucie, które daje mi więcej  odwagi oraz pewności siebie. Zeskoczyłam z krzesła, trochę chwiejnym  krokiem weszłam na parkiet. Zaczęłam się poruszać w rytm głośnej muzyki. Muzyka zawładnęła moim ciałem. Nie zwracam na nikogo uwagi, liczę się tylko ja. Nikt więcej. Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach. Odwróciłam się. Przede  mną stoi jakiś wysoki  blondyn z niebieskimi oczami, dość przystojny
-  Może masz ochotę się napić? - zaproponował. Skinęłam głową i razem z  nim zeszłam z parkietu. Zaprowadził mnie z powrotem do baru. To chyba  nie skończy się dobrze ...

Harry's P. O. V.

Któryś wieczór  z kolei siedzę w swoim garażu i robię coś przy motorze. To pozwala  trochę przestać myśleć o tym wszystkim. Zapominam chociaż na chwilę  jakim dupkiem jestem i co zrobiłem miłości mojego życia. Tak, Rosalie  jest miłością mojego życia. Nigdy nie kochałem kogoś tak mocno, jak ją.  Myślę o niej w każdej minucie, nie potrafię wybić jej sobie z głowy.  Chcę ją mieć przy sobie, być dla niej oparciem, opiekunem, najlepszym przyjacielem, powodem do szczęścia. Jednak  wszystko spieprzyłem. I teraz nawet pewnie nigdy jej nie odzyskam.  Musiałem coś zrobić z Hayley, więc po tym całym incydencie, który miał  miejsce w moim domu, odpuściła. Co prawda zwyzywała mnie od najgorszych,  ale to mnie za bardzo nie obchodzi. Mam od niej spokój. Pewnie niedługo i tak stąd wyjedzie. Teraz muszę  zająć się Rosalie. Muszę odzyskać ją, jej miłość, zaufanie do mnie.  Miała rację, powinienem zacząć korzystać z tych szans, a nie prosić o  kolejne. Ten pocałunek przypomniał mi, jak bardzo chcę być przy niej,  dotykać jej ciała, sprawiać przyjemność. Nagle poczułem wibrację w  tylnej kieszeni spodni. Wyciągnąłem telefon, dzwoni do mnie Theo
- Halo? - odebrałem połączenie
- Gdzie jesteś? - jest zdenerwowany, słychać to po jego głosie
- U siebie w domu, o co chodzi?
-  Jestem właśnie w klubie i właśnie widziałem Rosalie z jakimś kolesiem.  Chyba ją upił, bo ledwo się na nogach trzyma, a teraz wyszedł z nią  gdzieś na dwór.
- Może robić, co chce. - odparłem obojętnie, jeśli  wytrzymam z zazdrości, to nie zabije tamtego kolesia
- On może ją zgwałcić! Nawet może zajść z nim w ciąże, a nie będzie pamiętała ojca dziecka! Chcesz tego?! - wykrzyczał
- I co ja mam z tym zrobić? Jej życie.
-  Kochasz ją, czy nie?! Jeśli tak, to nie pozwól na to! Jeśli będzie w  ciąży, to będzie tego żałowała! Będzie jeszcze bardziej cierpiała do  cholery!
- Dobra, zaraz będę i znajdę ją. - rozłączyłem połączenie.  Szybko wsiadłem do samochodu i ruszyłem do tego klubu. Jeśli zajdzie w  ciąże z tym kolesiem, to na pewno już mnie do siebie nie dopuści. Już  nigdy jej nie odzyskam.
Jak burza wybiegłem z samochodu. Gdzie on  mógł ją zaciągnąć? Na początek skierowałem się na parking. Może pieprzą  się w samochodzie. Zacząłem się przyglądać im wszystkim. Jednak w żadnym  nie znalazłem kochającej się pary. Może zaciągnął ją w jakieś krzaki,  albo w las? Nagle usłyszałem kobiecy chichot. Doskonale znam ten  chichot. Moje serce od razu zaczęło szybciej bić. To na pewno ona.  Zacząłem kierować się za tym dźwiękiem. Głośna muzyka wydostająca się z  wewnątrz mi tego nie ułatwia, gdy zbliżam się bliżej budynku. Okręciłem  się wokół własnej osi. Przy jakimś drzewie zobaczyłem ją i tego kolesia.  Całuje ją po szyi, masuje uda. Podoba jej się to. Niemal ogień się we  mnie zapalił, podskoczyło ciśnienie. Od razu ruszyłem w ich kierunku
-  Ej! - krzyknąłem. Blondyn popatrzył w moją stronę, pewnie kojarzy mnie,  bo zaczął uciekać. Bohater - W porządku? - zapytałem. Popatrzyła na  mnie i od razu się uśmiechnęła. Ledwo trzyma się na nogach, więc opadła  na ziemię
- Harry .. - wybełkotała - Wiesz, gdzie poszedł?
- Kto? Tamten facet? - skinęła zabawnie głową - Uciekł.
- A..aha. Co tu robisz? - wygląda uroczo, gdy jest pijana. Muszę ją stąd zabrać. Uklęknąłem przed nią
- Chcę cię zabrać do domu. - powiedziałem spokojnie
- Do domu? A ja dopiero tu przyszłam. - plącze się jej język, wygląda jak mała, bezbronna dziewczynka
- Tak, chodź. - wyciągnąłem w jej kierunku dłoń
- A czemu do domu? - zachichotała
-  Powinnaś tam być, jest późno. Chodź. - próbuje wstać, ale kiepsko jej  to wychodzi - Pomogę ci. - sposób w jaki się zachowuje jest słodki.  Wziąłem ją w ślubny sposób. Odwiozę ją jak najszybciej do domu
- Harry.. A co będzie, jak dam ci buziaka? - popatrzyłem w jej stronę, podejrzanie się uśmiecha
- Później. - odparłem, teraz powinienem donieść ją do samochodu
- Czemu? Chcę teraz. - zażądała
-  Teraz jedziemy do domu. - zamruczała coś niezrozumiałego pod nosem.  Otworzyłem drzwi jedną ręką, pomogłem jej usiąść i sam usiadłem na  miejscu kierowcy. Spojrzałem na chwilę na nią. Najwyraźniej kręci jej  się trochę w głowie. Zapaliłem samochód, by ruszyć z miejsca
- Dlaczego jak naciągnę sukienkę, to ona wróci na swoje miejsce? - zaśmiałem się
- Taki materiał. - odparłem
- Czemu? Powinien się rozciągnąć. - jeśli będzie gadała takie głupoty, to nie wytrzymam ze śmiechu
- Dlaczego wyszłaś z domu? - spoważniałem, jak jest pijana, to powie prawdę
- Nie pamiętam. - wzruszyła ramionami - Chyba chciałam się odstresować? - wybełkotała, skorzystam z tego, że jest pijana
- Rosalie, kochasz jeszcze mnie? - spytałem, chcę, a nawet muszę to wiedzieć
-  Ciągle. - przysunęła się do mnie - Ale czegoś nie rozumiem. Skoro cię  kocham, to dlaczego nie przyszedłeś ze mną? Nie rozumiem.
- Nigdy nie przestanę cię kochać, Rosalie.
-  Też cię kocham. - tymi słowami dała mi nadzieję. Dała nadzieję, że  nadal mnie kocha. Pijany zawsze prawdę ci powie. Mam jeszcze szansę na  odzyskanie jej. Teraz potrzebna jest mi tylko nadzieja.
Zatrzymałem  się pod jej domem. Wysiadłem z samochodu i od razu podszedłem do drzwi  pasażera. Pomogłem jej wysiąść, oczywiście nadal nie może ustać na  nogach, więc zaniosę ją do domu
- Gdzie masz klucz? - spytałem, robi się śpiąca
-  Zapasowy .. chyba ... powinien być pod doniczką. - wymamrotała.  Wzrokiem próbuję znaleźć doniczkę. Jest tutaj tylko jedna, więc nie jest  trudno. Zauważyłem coś srebrnego schowanego pod liściem. To pewnie ten  kluczyk. Schyliłem się po niego
- Dasz radę iść? - skinęła głową.  Odstawiłem ją delikatnie na ziemię. Raczej nie da rady. Otworzyłem drzwi  i wpuściłem ją pierwszą do środka. W domu nikogo nie ma, światła są  pogaszone
- Gdzie idziemy? - spytała
- Do sypialni, powinnaś się  położyć. - złapałem jej rękę, by czasem nie spadła ze schodów. Powoli,  ale jakoś wejdziemy. Mozolnie stawia kolejne kroki. Raczej bardzo powoli  wejdziemy
- Położysz się ze mną?
- Lepiej będzie, jak będę spał w  swoim łóżku. - ostatni schodek. Chwiejąc się weszła do pokoju. Od razu  opadła na łóżko. Chwyciła w dłonie szklankę z sokiem. Usiadłem na końcu  łóżka, zaśmiała się
- Oblałam się. - to będzie trudniejsze, niż myślałem
-  Chodź, musisz się wykąpać. - odstawiłem szklankę. Na białej sukience  jest pomarańczowa plama od soku. Weszliśmy do łazienki. Nalałem wody do  wanny oraz odrobinę malinowego płynu - Musisz zdjąć ubrania. -  poleciłem. Złapała za koniec sukienki i podwinęła ją, jednak nie do  końca zdjęła
- Musisz mi pomóc. - zaśmiała się. Złapałem za sukienkę,  by ją zdjąć. Resztę musi zdjąć sama. Nie wiem, czy będę w stanie się  opanować. Odwróciłem się. Nie patrz, nie patrz. Chyba weszła do wanny,  bo usłyszałem chlupnięcie wody. Odwróciłem się w jej stronę - Pomożesz  mi? - wyciągnęła w moim kierunku gąbkę. Ukląkłem obok niej. Okrężnymi  ruchami myję jej ciało. Bawi się pianą, wygląda uroczo. Jest jak mała dziewczynka, która jeszcze nie nauczyła się sama sobie radzić
- Dobra, teraz musisz się wytrzeć. - wstałem z  podłogi, podałem jej ręcznik, którym się owinęła. Zaprowadziłem z  powrotem do sypialni - Usiądź, zaraz dam ci coś do ubrania. - podszedłem  do szafy, wyciągnąłem z niej białe majtki oraz czarną, za dużą na nią  bluzkę. Zdjęła z siebie ręcznik, tym samym ukazując nagie ciało. Nawet  nie ma pojęcia, jak bardzo chciałbym ją do tchnąć. Usiadłem na łóżku
- Założysz? - podała mi bieliznę, a bluzkę założyła sama
- Włóż. - włożyła kolejno każdą nogę, a ja podwinąłem biały materiał
-  Teraz dawaj obiecanego buziaka. - usiadła na mnie okrakiem i mocno  wpiła się w moje wargi. Naparła na moje ciało, przez co położyłem się na  plecach. Moje dłonie niekontrolowanie ścisnęły jej pośladki. Ciało  reaguje samo. Przekręcam ją tak, abym to ja górował. Ściągnęła bieliznę,  którą odrzuciła gdzieś na bok. Złapała za mój rozporek i rozpięła go.  Pociągnęła spodnie w dół. Nie mogę tego zrobić, nie bez jej zgody. Jest  pijana, na trzeźwo na pewno nie chciała by tego
- Załóż je z powrotem. - odsunąłem się od niej. Naciągnąłem spodnie oraz zapiąłem rozporek. Podałem jej bieliznę
- Stało się coś? - spytała
- Powinnaś iść spać. - odchyliłem dla niej kołdrę, pod którą weszła. Gdy tylko zaśnie, pójdę. Może coś sobie zrobić
- Harry, kocham cię. Dobranoc. - zamknęła oczy.

















_______________________________________

Co myślicie o tym rozdziale? :)
Pewnie niektórzy zastanawiają się, dlaczego tak szybko dodaję rozdziały? Pewnie cały czas przed komputerem siedzę? Otóż nie. Battlefield zaczęłam pisać w styczniu, na początku chciałam pisać tylko dla siebie i nie publikować tego, ale jednak zaczęłam publikować. Opowiadanie już zakończyłam, teraz tylko dodaję rozdziały. Aktualnie zajmuję się pisaniem kolejnego, drugiego FF, pewnie niektórzy 'może' weszli na mój profil i zobaczyli, że są tam jeszcze dwa blogi. Na jednym jest już prolog, jednak zanim zacznę dodawać rozdziały chcę skończyć Battlefeld. Najpierw chcę skończyć jeden, by zająć się drugim. Cała filozofia :)
Jeśli macie jakieś pytania, walcie śmiało :)
W kolejnym rozdziale czeka was zła wiadomość ...

12.

13 komentarzy:

  1. Awwww...;* Harry słodki XD

    OdpowiedzUsuń
  2. A ile jest jeszcze rozdzialow do konca ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na moje oko, duuużo :)

      Usuń
    2. To db bo uwielbiem ten blog. ❤

      Usuń
  3. Hejka.Przepraszam że nie komentowałam tamtych rozdziałów,bo byłam na majówce i tam nie było Wi-Fi.Teraz nadrabiam i te rozdziały są boskie łącznie z tym.Ciekawe co z tą zapalniczką.
    Ania ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny :)
    ~ Julia x

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział :) Świetny wygląd, bardzo mi się podoba ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny ♥
    Jaka zła wiadomość w kolejnym rozdziale ? ;c

    OdpowiedzUsuń
  7. Co raz dlugsze te rozdzialy , i to mi sie podoba ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe co zrb Roselie jak sie dowie jak Ciocia rb jak byla pijana ;D ;D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy