22.04.2014

Rozdział 24. "Gra aktorska"

Układ? Po co mu ten układ? Czy jest naprawdę taki głupi? Jeżeli nie zrobi nic mi, to Harry nie zrobi nic jemu. Nie rozumie tego? Przecież Harry ostatnio go pobił, bo niemal mnie zgwałcił. To zrozumiałe czemu Harry to zrobił, bo mnie do tchnął. Gdyby trzymał się ode mnie z daleka, to nic by mu się nie stało. To chyba nie moja wina, że jest taki głupi? Nie zbliża się do mnie = Harry nie zbliża się do niego. Zastanawia mnie tylko to, dlaczego tak się mnie uczepił?
- Żyjesz? - moje myśli przerwał Harry
- Tak, żyję. - odpowiedziałam niepewnie
- Pytam tylko, bo od wyjścia z domu prawie wcale się nie odzywasz. - ustał na chwilę
- Wszystko w porządku, zamyśliłam się tylko. - uśmiechnęłam się sztucznie, żeby nic nie podejrzewał - To na jaki film idziemy? - szybko zmieniłam temat
- ,,Wilk z Wall Street'', nie pamiętasz? Sama chciałaś na to iść. - muszę przestać myśleć
- A tak, idziemy? - skinął głową, chyba nadal coś podejrzewa. Nigdy się tak nie zachowywałam. Zawsze wszystko do mnie dociera i nie bujam w obłokach. Mój 'uśmiech' chyba nie był dość szczery, aby go przekonać. Harry otworzył przede mną drzwi i wpuścił mnie pierwszą do środka. To kino nie należy do małych. Po lewej stronie są plakaty, ekrany z wyświetlanymi zwiastunami filmów. Po prawej stronie znajdują się fotele, by w spokoju poczekać na seans, niedaleko nich kasy do kupienia biletów. Harry pociągnął mnie za rękę, żeby kupić bilet. Moje myśli nadal są całkowicie zanieczyszczone przez James'a. Mam go już dosyć, chcę w spokoju spotykać się ze znajomymi i mieć pewność, że on nie czai się za jakimś drzewem. Nie dość, że budzi we mnie strach, boję się go, to jeszcze nie daje mi spokoju
- Na pewno wszystko w porządku? Jesteś jakaś nieobecna. - podał mi colę, którą kupił dla mnie
- Tak,  w nocy nie mogłam usnąć i .. wiesz. - kiwnął głową, nie przekonałam go tym - O której zaczyna się film? - spytałam, upiłam łyk mojej coli
- Za 5 minut. - zrobił pauzę - Działo się wczoraj coś ciekawego, gdy byłaś z Pearl? - nie mów mu o tym, nie mów, wścieknie się
- Byłyśmy w kawiarni, bo Pearl miała ochotę na coś słodkiego. - odparłam
- Nic poza tym? - chce za wszelką cenę wykryć moje kłamstwo, nie ustąpi
- Tak, wszystko w porządku. Nie musisz pytać.
- Mam takie dziwne uczucie, że mnie okłamujesz. - zmarszczyłam brwi
- Co? Nie okłamuję cię, nie wyspałam się i tyle. - nie wierzy mi - Wchodzimy?
- Jasne. - pociągnęłam go za rękę. Weszliśmy do sali numer 3, w której ma być nasz film. Harry wybrał miejsca na środku, żeby mieć lepszy widok. Rozsiadłam się wygodniej w fotelu. Przed nami siedzi jakaś para, ugh. Nigdy nie lubiłam, nawet teraz nie lubię zakochanych par w kinach. Zawsze się całują, jakby nie mogli robić tego w domu
- Czasami myślę, że niektórzy przychodzą do kina tylko po to, żeby się całować. - zwróciłam się w stronę bruneta
- Ty teraz też jesteś z chłopakiem. - zaśmiał się
- Ale ja przynajmniej nie całuję się przy wszystkich i na dodatek przeszkadzam komuś. - skrzyżowałam ręce na piersi. Harry przychylił się, szturchnął w ramię chłopaka, na co para odwróciła się
- Przepraszam, ale w łazienkach może będzie lepiej. - dziewczyna zarumieniła się, a chłopak przewrócił oczami o odwrócił się - Dzięki. - oparł się z powrotem o fotel
- Musiałeś? - zaczęłam się bardziej śmiać
- Przynajmniej nie będą przeszkadzać. - wzruszył ramionami - A teraz ty mnie pocałuj. - pociągnął za mój podbródek i złączył nasze usta w krótkim pocałunku, bo szybko odepchnęłam go od siebie
- Miejsce publiczne. - westchnął przeciągle
- Może lepiej my wyjdziemy do tej łazienki? - popatrzyłam na niego, uśmiecha się podejrzliwie
- Przepraszam, ale film się zaczyna. - przewrócił oczami i oparł się o fotel. Czasem się zastanawiam, czy to, że był w więzieniu nauczyło go czegoś? Na pewno zmieniło go na gorsze. Przedtem był spokojnym, grzecznym chłopakiem. Zmienił się. To ludzie go zmienili, więzienie, złe towarzystwo. Gdyby nie był gnębiony, to jestem pewna, że nadal byłby Harry'm, miłym chłopakiem z sąsiedztwa. Przeżył dużo. Jego rodzice się rozwiedli, jego przyjaciel zmarł przez narkotyki, był w więzieniu, zapomniał, co to miłość, jego matka miała romans z jego największym wrogiem. Na pewno chciałby cofnąć czas, albo wymazać niektóre rzeczy z pamięci. Ja na jego miejscu załamałabym się, ale on daje radę, żyje kolejnym dniem, stara się zmienić. Dlaczego inni nie mogą być tacy? Wyjdą na wolność, czasami popełniają więcej przestępstw. Cóż, ja też się zmieniłam. Nieśmiała Rosalie dorasta, staje się bardziej pewna siebie, mniej nieśmiała. Dotykanie staje się codzienną czynnością, bliskość cieszy. Zapominam o tym, jakie kiedyś moje życie było beznadziejne. Pogodziłam się ze śmiercią taty, staram się żyć na nowo. Wyjść ze skorupy nieśmiałości. Harry mnie zmienił, to jemu najwięcej zawdzięczam. Nauczył mnie, że dotyk jest czymś przyjemnym, że czyjaś śmierć nie kończy mojego życia, trzeba się z tym pogodzić, by nie żyć przeszłością, to nie moja wina, że zostałam odrzucona, miłość omijała mnie, czas, mimo, że biegnie szybko, to trzeba się z tego cieszyć i trzeba czasem zaufać. Uczucie, którym go darzę nazywa się m... Kochasz go, przyznaj się do tego! Sumienie zawsze powróci i nauczy czasami więcej. To jest właśnie życie. Uczucia, zaufanie, bliskość, problemy, wrogowie, przyjaciele, rodzina ... Codziennie uczymy się nowych rzeczy. Codziennie poznajemy wady i zalety życia. To ono nas najwięcej uczy. Nie uciekniemy od tego ...

*

Ścisnęłam mocniej dłoń Harry'ego, gdy tylko wyszliśmy z kina. Mrok całkowicie zawładnął miastem. Gwiazdy pojawiły się na niebie, podobnie jak duży, półokrągły księżyc. Lampy oświetlają chodniki, ludzie wracają do domów. Zauważyłam, że w naszą stronę idzie jakiś mężczyzna. Cały ubrany na czarno, przez mocno naciągnięty kaptur nie widać jego twarzy. Patrzy pod swoje nogi, dłonie ma schowane w głębokich kieszeniach. Na chwilę podniósł wzrok. Na twarzy zagościł bezczelny uśmiech, który mrozi krew w żyłach. Przez moje ciało przeszedł dreszcz spowodowany nieprzyjemnym strachem. James.
- Oo, widzę, że wybraliście się na spacerek. - zatrzymał nas - Co u was?
- Czego chcesz? - warknął Harry, mocniej zaciska moją dłoń, złość w nim pewnie aż buzuje
- Ej, nie tak ostro. - zaśmiał się bezczelnie - Rosalie, może pamiętasz o układzie? - obydwoje popatrzyli na mnie, Harry zmarszczył brwi, jest zdezorientowany
- Jaki układ? - spytał
- Ucięliśmy sobie wczoraj małą pogawędkę, miło było, ale niestety przyjaciółka trochę nam przeszkadzała. - w oczach bruneta pojawiła się złość
- Okłamałaś mnie? - chciałam się odezwać, ale James przerwał mi
- Jednak nie tylko ona cię okłamała, ale ty też ją. Rosalie wie o wszystkim? - spytał troskliwym głosem - Harry tylko udaje takiego miłego i słodkiego tylko przed tobą, a tak naprawdę to nie potrafi sobie odmówić starych nawyków. Seks, dziewczyny, alkohol, bójki. - popatrzyłam na chodnik, byleby nie na nich - Jaka wymówka, Styles?
- Rosalie, nie słuchaj go, on kłamie. - obronił się. Rozgryzłaś moją grę, gdzie w każdej chwili mogę zmienić zasady. Kolejna zabawa, którą rozgryzłam. Wiem, czego on oczekuje. Zamiana. Teraz to ja obejmę prowadzenie, przechytrzę go jego własną bronią
- Nie wierzę ci, nikt nie może się tak zmienić z dnia na dzień! - wykrzyczałam - Jesteś dupkiem, James miał rację, nie powinnam ci ufać! - udaję, że próbuję powstrzymać łzy, których nie ma
- On kłamie, nie wierz mu.
- Nie chcę tego słuchać! Daj mi spokój! - odwróciłam się i szybko odbiegłam od nich. W szybkim tempie zniknęłam im z pola widzenia. Słyszę tylko ich niezrozumiałą kłótnię. Schowałam się za rogiem, by nie było mnie widać. Nagle Harry odbiegł od niego. Teraz biegnie w moją stronę. Kiedy tylko znalazł się obok, pociągnęłam za jego rękę i mocno przyciągnęłam do siebie
- Rosalie? - ledwo łapie oddech - On kłamał ... - nie dokończył, bo zatkałam mu usta pocałunkiem. Najpierw nie wiedział, czy ma odwzajemnić pocałunek, więc przejęłam całkowitą kontrolę nad jego wargami. Oplotłam swoje ręce wokół jego karku i przyciągnęłam do swojego ciała, dłonie oparł o mur
- Wiem, że kłamał. Mam go już dosyć. Nie wiem, kto jest gorszy, James czy tamta pirania.
- Też mam go dosyć, ale nic z nim się nie da zrobić.
- Wiem. Tobie bardziej ufam. Chce nas rozdzielić, żebyś teraz ty cierpiał.
- Skąd to wiesz? - zmarszczka na jego czole powiększyła się
- Gdy 'rzekomo' porwał Pearl, pobiegłam od razu do tamtego klubu, tam powiedział, że ty tylko siedziałeś w więzieniu, a on cierpiał. Chce zemsty.
- Zemsty, której sam wcale nie umie dokonać. Wracajmy, proszę, mam dosyć tego dnia.
- Dobrze, ciemno się robi. - zachichotałam.

*


Weszliśmy do mojego domu. Chciałabym się położyć i usnąć. Zapomnieć o tym dniu. Chętnie bym już teraz to zrobiła. Chwyciłam bruneta za dłonie
- Pójdziemy się położyć? Zmęczona jestem. - zaproponowałam. Skinął głową, po czym udaliśmy się na górę do mojego pokoju. Podeszłam do szafy, zmieniłam spodnie na krótkie, czarne szorty, a bluzkę na białą bokserkę. Harry złapał mnie za talię oraz uniósł ku górze, bym oplotła nogi wokół jego bioder
- Co ty robisz? - zapytałam przez uśmiech
- Zanoszę cię na łóżko. - cmoknął mnie w usta. Położył nas na łóżku, tak w zasadzie to mnie, bo on położył się na moim ciele
- Wiesz, jestem ciekawa, kim jest Emma dla twojego taty .. - podczas, gdy ja zaczęłam mówić, on zaczął obdarowywać moją szyję pocałunkami - Nie wydaje mi się, żeby to była zwykła przyjaciółka. - powoli przenosi się na piersi lub z powrotem na szyję - Widziałeś jak patrzyli na siebie? Albo jak jej niechcący spadł widelec czy nóż, to twój tata go podniósł i zauważyłeś jak się do niego uśmiechała? Harry, a tak w zasadzie, to James mówił prawdę, ale zaprzeczyłeś, żeby mnie nie zranić? - westchnął
- Oczywiście, że nie. - położył się na mnie, łokciami podparł swoje ciało - Nie mógłbym ci tego zrobić.
- Tęsknisz za tym? Za swoim życiem, zanim pojawiłam się ja?
- Nie. Tamto życie mnie zepsuło. To przez nie jestem taki i nie mogę się zmienić, próbuję, ale nie mogę. Nadal jestem nerwowy, agresywny, z chęcią czasem skopałbym czyjś tyłek, ale przy tobie to znika. Nie potrafię się już zmienić.
- Tęsknisz za alkoholem, ostrym seksem i każdą nocą z inną dziewczyną?
- Alkohol mogę pić. Teraz ty mi wystarczasz i nie potrzebuję codziennie innej, której nie kocham, ani praktycznie nie znam. A ostry seks .. - zrobił pauzę - Cóż, czasem mam ochotę cię tak pieprzyć, żebyś nie mogła ustać na nogach, ale nie wiem czy za tym tęsknię.
- Chciałbyś do tego wrócić? - poczekał, zanim ponownie otworzył usta
- Czasem tak.
- Spróbowałbyś zrobić to ze mną. - uśmiechnął się z charakterystycznym westchnieniem
- Tak, ale dzisiaj już nie czuję się na siłach. Nawet zwyczajny seks mi wystarcza. - cmoknął mnie w usta i położył się obok mnie, zapaliłam lampkę nocną - Powinienem wracać. - oparł się na łokciach
- Nie zostaniesz? - spytałam
- Chcesz? - skinęłam lekko głową - Mogę zostać.
- Chcesz coś do picia? - spytałam, na co kiwnął głową - Przyniosę coś. - wstałam z łóżka, po czym pokierowałam się do kuchni. Wyjęłam dwie szklanki oraz sok jabłkowy z lodówki. Gdy wróciłam zobaczyłam, że Harry leży na łóżku, ale bez koszulki. Usiadłam na końcu łóżka, aby nalać soku do szklanek
- A co do twojego pytania, to myślę, że Emma jest jego przyjaciółką, podobną jak ty do mnie wcześniej.
- Myślisz, że poza przyjaźnią coś ich jeszcze łączy?
- Chyba nie, ale może niedługo. - podałam mu szklankę soku, z której upił łyk
- Nadal czuje coś do twojej mamy?
- Nie wiem, może? Pewnie chce o niej zapomnieć przy Emmie. Nie chciał tego rozwodu.
- Nie próbował się jakoś z nią kontaktować? Porozmawiać? - kiwnął przecząco głową - A..aha.
- Połóż się obok mnie. - odłożyłam sok i zrobiłam tak, jak polecił - Czasami zachowują się gorzej, niż dzieci.
- Nie próbowałeś z nimi pogadać, żeby się jakoś pogodzili, spróbowali? - oparłam głowę o jedną rękę
- To i tak nic by nie dało. Mają teraz swoje życie, każde poszło w inną stronę.
- Twoja mama żałuje tego i z chęcią wróciłaby do twojego taty. - popatrzył na mnie
- Sama ci to powiedziała? - skinęłam głową
- Tak, powiedziała, że chciałaby to naprawić. - przytuliłam się do niego - A ty walczyłbyś o mnie?
- Nie, znalazłbym sobie inną. - popatrzyłam na niego - Żartuję, na pewno bym walczył. - cmoknął mnie w czoło - A ty?
- Najpierw bym przepłakała kilka nocy, a dopiero później bym dobijała się do twojego domu. - zachichotał cicho
- Kocham cię.
- Wiem. - złączyłam nasze usta w pocałunku.


















______________________________________________

Nawet nie wiecie, jaka jestem szczęśliwa, gdy widzę, że jest 10 komentarzy. Oznacza to, że ktoś czyta to, co piszę :')
Małe tłumaczenie - Harry powiedział, że kocha ją, a ona odpowiedziała, że wie zamiast powiedzieć po prostu 'Kocham cię.' Oznacza to, że nie jest jeszcze w 100 % pewna, jednak to wkrótce zmieni się to pod wpływem pewnego wydarzenia.
Co myślicie o James'ie? Do czego się posunie, by osiągnąć swój cel? A Hayley? Jaką rolę odegra w tej historii? :)
Zdradzę wam coś, to nie będzie szczęśliwa historia :) Już wkrótce wszystko się zmieni, a Rosalie zmieni swoje zdanie o pewnej osobie, którą uważała za dobrą :)

To może 15 komentarzy? Chcę wiedzieć ile was jest :)

15 komentarzy:

  1. 15komentarzy? Gra się zaostrza ;dd
    mimo to zamierzam czytać i komentować ;) i innym radzę to samo!^^ / Pat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww.. rozdział taki cudowny ! ;*
    15 komentarzy.. no cóż, damy radę ! :) ♥ x

    OdpowiedzUsuń
  3. 15 komentarzy? Myślę, że damy radę ♥ ;3
    Co do rozdziału - świetny ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Awwww...;*** Taki piękny XDD

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział świetny, ale chyba czegoś nie rozumiem, napisałaś "Kolejna zabawa, którą rozgryzłam. Wiem, czego on oczekuje. Zamiana. Teraz to ja obejmę prowadzenie, przechytrzę go jego własną bronią " czyli że wszystko co wydarzyło się później- rozmowa, uśmiechy itp. to tylko gra Ross?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosalie ma powoli dosyć James'a, wszędzie go pełno tam, gdzie ona jest szczęśliwa, a on wszystko psuje. Chciała, żeby był przekonany, że Harry i ona pokłócą się. Od dawna nienawidzi go i chce dla niego jak najgorzej. Tylko ta kłótnia była jej grą, aby się odczepił w końcu. Wszystko inne działo się normalnie bez żadnej gry aktorskiej. Tytuł nawiązuje tylko do tej kłótni :)

      Usuń
  6. orkemcoer verklv ,rfkevm rv G E N I A L N Y R O Z D Z I A Ł

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ;c nie psuj im tego szczescia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy