20.04.2014

Rozdział 22. "Zabroniony dotyk"

Harry jest już gotowy do wyjścia podczas, gdy ja kończę robić makijaż. Nałożyłam ciemny z dodatkiem jasno niebieskiego koloru cień do powiek. Podkreśliłam oczy tuszem do rzęs, eyelinerem i kredką. Usta pomalowałam kremową szminką. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie, co nie uszło uwadze bruneta. Wyjęłam z szafy nowiutką sukienkę. Góra czarna na ramiączka, na biodrach jest srebrny pasek, dół biały i rozłożysty, prawie jak u baletnic, sięga mi do połowy ud. Wyjęłam jeszcze czarne botki i na dodatek czarną kurtkę
- Jestem gotowa. - poinformowałam go. Harry założył czarny garnitur, co pasowało do mojej sukienki. Podszedł do mnie i oblizał wargi
- Wiesz, wolałem cię w samej bieliźnie. - szturchnęłam go w ramię, po czym założyłam czarną kurtkę. Powinniśmy być na miejscu za jakieś pół godziny. Wyszliśmy z domu. Zamknęłam dobrze drzwi i sprawdziłam na wszelki wypadek. Harry jak zwykle otworzył mi drzwi, po czym sam zajął miejsce obok. Odpalił silnik i ruszył z miejsca. Ciekawa jestem, gdzie mieszka tata Harry'ego? Wygląda na biznesmena i na pewno jego dom jest dużych rozmiarów, może nawet wieżowiec? Harry chyba wolał spokojniejsze życie, pewnie dlatego mieszka dalej za miastem. Um, to teraz można oficjalnie nazwać nas parą. Nadal jestem pewna moich uczuć, czuję coś do niego, ale nie jestem pewna, czy mogę mu powiedzieć ,,kocham cię''. Dla mnie te słowa mają duże znaczenie. Nie chcę mu robić nadziei, a później nie wiadomo, co może się stać. Nie chcę go ranić. Nie chcę robić fałszywej nadziei, którą już mu i tak zrobiłam dając mu związek, moje ciało, pocałunki, bliskość i czułość. Jestem okropna i nic mojego zdania nie zmieni. Zacznę mieć wyrzuty sumienia. Okropna. Potrzebuję go, jest dla mnie powodem, abym każdego dnia mogła się uśmiechać, nie myślę przy nim normalnie, jestem jak tykająca bomba szczęścia, który może wybuchnąć niespodziewanie jak wulkan. Harry powiedział, że mnie kocha. Czy to nie wydaje się dziwne? Jeszcze nie dawno nie mógł się odgonić od dziewczyn, alkoholu lub seksu. Zmieniłam go tak bardzo? Jestem tego powodem? Może tylko przy mnie jest taki opiekuńczy? Może za moimi plecami ma własne życie sprzed kilku tygodni? To tylko przykrywka, żeby zamydlić mi oczy? Może nie tylko ja jestem winna? Moje rozmyślanie przerwał Harry, który zaparkował już w parkingu podziemnym, koniec drogi
- Jesteśmy na miejscu, pani Winters. - uśmiechnęłam się i sama wyszłam z samochodu. Od razu złapałam go za rękę. Zamknął samochód i zaczął prowadzić mnie w stronę windy. Czyli jego tata mieszka w ekskluzywnym wieżowcu. Zanim drzwi otworzyły się już poczułam lekkie zdenerwowanie. Bałam się, że mogę coś powiedzieć lub jego tata szybko zmieni o mnie zdanie. Co prawda chyba polubił mnie, ale nie mam pewności, że tak zostanie. Po chwili musiałam się ogarnąć, bo drewniana powłoka otworzyła się. Zaczęło się. Tylko się nie denerwuj, jego tata chyba cię polubił, zrobisz dobre wrażenie, nie denerwuj się tylko ..
- Wszystko gra? - spytał
- Tak, w porządku. - odparłam niepewnie. Harry złapał mnie w pasie i przyciągnął do swojego ciała
- Wszystko będzie dobrze, polubił cię, jesteś pierwszą dziewczyną, która spodobała się mu. Uważał, że spotykam się z samymi 'prostytutkami', tak jak on to ujął. Skoro powiedział, że jesteś miła, wychowana i w dodatku piękna, to znaczy, że masz u niego punkt.- westchnęłam i skinęłam głową, nadal czuję się dziwnie - A teraz mnie pocałuj, panno Winters. - uśmiechnął się delikatnie, złapał za mój podbródek i całkowicie zmniejszył dystans między naszymi wargami. Rozchyliłam je, by brunet wsunął do nich swój język. Uniósł mnie za talię, abym oplotła nogi wokół jego bioder i przyparł do ściany. Dłonie wplotłam w jego włosy. Zepsuję mu fryzurę, ale trudno. Jedną ręką masował moje uda, jeździł po pośladkach. Nagle drzwi od windy otworzyły się, a w nich ustała pani około 60. lat
- Co wy wyprawiacie! To miejsce publiczne! - wrzasnęła w naszym kierunku. Od razu się zarumieniłam. Harry przewrócił oczami, odstawił mnie za ziemię i złapał za rękę, by wyprowadzić z windy
- To, że ona nie może i nie ma jej kto pieprzyć, to nie znaczy, że my nie możemy. - zaśmiałam się
- Przesadziliśmy trochę. - popatrzyłam na chłopaka
- Chętnie bym posunął się dalej, ale ona musiała nam przeszkodzić. Bezczelna. - zdenerwowała go najwyraźniej. Znajdujemy się chyba na samej górze, bo z okien widać cały Londyn. Zapiera dech w piersiach. Zrobiło się ciemno, więc każde zapalone światło dodawało tylko uroku. Wysokość zawsze robiła na mnie duże wrażenie. Nigdy nie miałam lęku wysokości, wręcz przeciwnie, lubię znajdować się na dużej wysokości. Widoki są zawsze piękne. Harry prowadził mnie wzdłuż białego korytarza. Z każdym krokiem coraz mocniej zaciskałam jego rękę. Palcami delikatnie masował moją skórę próbując jakoś mnie uspokoić. Dotarliśmy do dużych mahoniowych drzwi. Brunet zatrzymał się przy nich i zapukał. Otworzyła nam jakaś kobieta. Ma chyba z 30. lat, brązowe loki opadały na jej ramiona, brązowe oczy dodawały jej tylko uroku. Uśmiech ukazujący rzędy zębów zagościł na jej kobiecej twarzy
- Cześć, Harry. Miło cię znowu zobaczyć. - uściskała jego rękę - A ty pewnie jesteś jego dziewczyną, Rosalie? - podeszła do mnie i zamknęła mnie w szczelnym uścisku, całkiem miła - Mam na imię Emma.
- Mi też miło cię poznać. - odparłam
- Wchodźcie, czekaliśmy tylko na was. - Harry wpuścił mnie pierwszą do środka i zamknął za sobą drzwi. Chwycił z powrotem moją rękę, po czym zaprowadził za Emmą do salonu. Wszyscy stali z kolorowymi napojami i rozmawiali. Mieszkanie jest naprawdę piękne. Ściany pomalowane na beżowo, kuchnia połączona z salonem, niewielkie schody prowadzą w miejsce, gdzie stoi czarna kanapa, kilka foteli, kominek i stolik. Ogromny taras z pięknym widokiem. Na środku salonu stoi olbrzymi mahoniowy stół. Na ścianach powieszone obrazy najsławniejszych malarzy, zdjęcia rodzinne. Nagle Harry mocniej zacisnął moją dłoń. Jego mięśnie napięły się, spoważniał. O co chodzi?
- Oh, Rosalie i Harry! Czekaliśmy. Emmo podaj im coś do picia. - polecił tata Harry'ego. Kto sprawił, że tak się spiął. Jest tu jeszcze jakaś dziewczyna. Brunetka. Chyba gdzieś już ją widziałam. Czy to nie ta sama, która była wtedy w kawiarni?
- Chodź. - brunet pociągnął mnie w stronę Emmy. Ta brunetka bacznie obserwowała mnie i Harry'ego. Czyli, że to nie jest 'nikt ważny' - Straciłem ochotę na alkohol, soku? - skinęłam głową
- Harry, kim jest ta brunetka? Wcześniej widziałam ją w kawiarni i powiedziałeś, że to nikt ważny, a teraz jest tutaj. - Harry nalał mi soku pomarańczowego i podał go do rąk
- Hayley.
- Tyle? Tylko tyle? - popatrzył na mnie z dziwnym wyrazem twarzy, więc się zamknęłam. Akurat podszedł do nas pan Styles, uśmiechał się i jest jakiś taki zbyt wesoły. Brunetka wcale nie spuszczała z nas wzroku. Przynajmniej z Harry'ego, mnie atakowała zabójczym wzrokiem
- Rosalie, jestem zaszczycony, że przyszłaś. Chciałbym z tobą porozmawiać na cztery oczy, pozwolisz? - pokiwałam twierdząco głową. Pan Styles zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju i zamknął za nami drzwi - Wiesz, od razu, gdy cię zobaczyłem wiedziałem, że będziesz dla niego odpowiednią dziewczyną. Te, z którymi się spotykał, były .. były jakieś niewychowane, czasami myślałem, że spotykają się z nim tylko dla seksu. - uśmiechnęłam się lekko - Znam swojego syna nie od dziś i wiem, że nigdy nie spotykał się z żadną poważną dziewczyną. Jedynym wyjątkiem była Hayley, ale oni też jakoś zerwali, nawet nie chcieli o tym rozmawiać. - więc oni byli kiedyś razem?
- Uważa pan, że jestem dla niego odpowiednia? - spytałam
- Proszę, mów mi Damian. - uśmiechnęłam się lekko i skinęłam głową - Tak, przy tobie Harry jest jakiś dziwny, jakby nie był sobą. Patrzy na ciebie w taki sposób, jakbyś tylko ty się dla niego liczyła, jakby chciał cię chronić bez względu na wszystko.
- Cóż, przynajmniej wiem, że jesteś dla niego kimś więcej. Powiedział, że jesteś jego dziewczyną, więc to tylko polepsza sytuacje. - nagle po pomieszczeniu rozległ się głośny trzask. Chyba ktoś coś potłukł? Popatrzyliśmy na siebie zdziwionym wzrokiem, wzruszyłam lekko ramionami. Szybko wyszliśmy z pokoju. Na środku salonu leżała potłuczona szklanka, albo kieliszek. Harry stał blisko Hayley, to ona chyba to stłukła. Przynajmniej tak mi się wydaje. Stała trochę z przerażoną miną. Usta zasłoniła dłońmi. Brunet od razu podszedł do mnie i objął mnie ramieniem - Co tu się stało? - zapytał pan Styles, znaczy Damian
- Przepraszam, to moja wina. Zagapiłam się i wpadłam na Harry'ego, dobrze, że mnie złapał, bo inaczej bym upadła. - powiedziała wzdychając, popatrzyłam na niego. Jego twarz nie określała żadnego uczucia. Nie był z tego zadowolony
- Nic się nie stało, zmiotę to i po sprawie. - powiedziała Emma, która wyjmowała szczotkę
- Chcesz wyjść na taras? - spytał mnie Harry, na co pokiwałam twierdząco głową. Wskazał dłonią, żebym szła pierwsza. Hayley nadal zabijała mnie wzrokiem, wystarczyło, że Harry pojawił się przy mnie, a ona już zabijała mrożącym krew w żyłach spojrzeniem. Czy tylko mi się wydaje, że nie polubiła mnie? Cóż, skoro Damian powiedział, że to jego była, to na pewno zbytnio mnie nie polubi. Razem z Harry'm wyszliśmy na zewnątrz. Trochę wiało, ale miałam na sobie kurtkę. Ustaliśmy przy samej barierce. Popatrzyłam w dół, naprawdę wysoko. W pewnej chwili usłyszałam wzdychanie bruneta, popatrzyłam w jego kierunku
- Stało się coś? - spytałam z troską w głosie
- Wszystko gra. - odparł. Oparł się dłońmi o barierkę podobnie do mnie. Zbliżyłam się do niego, uśmiechnął się delikatnie, po czym objął mnie swoim ramieniem - Wiesz, poprosiłbym cię o coś.
- Co? O co? - chwycił w swoje ręce w moją twarz i pocałował mnie. O to mnie prosił? O pocałunek. Ktoś głośniej odchrząknął. Popatrzyłam w stronę, z której dobiegał ten dźwięk. W drzwiach stała Emma, a tak w ogóle, to kim ona jest? Narzeczona, dziewczyna pana Styles'a?
- Kolacja gotowa. - powiedziała
- Dobrze, zaraz przyjdziemy. - Emma zniknęła za szklanymi drzwiami. Harry ostatni raz cmoknął mnie w usta i poprowadził do środka. Wszyscy już siadali do stołu. Niech ona przestanie się tak na mnie gapić! Wkurza mnie już. Usiedliśmy po prawej stronie z dala od wzrokowego mordercy
- Cóż, mam nadzieję, że polubicie kuchnię Emmy. - Damian wstał ze swojego miejsca, otworzył wino i kolejno wszystkim nalewał. Wzrokowy morderca opuścił mnie i przystąpił do jedzenia. Przynajmniej czymś się zajmie. Już jej nie lubię, albo nienawidzę? Upiłam łyk swojego czerwonego napoju i także przystąpiłam do jedzenia - Rosalie? - popatrzyłam w kierunku Damiana - Twoi rodzice pracują w firmie, tak? - spytał, skinęłam głową
- Aktualnie są we Francji i załatwiają sprawy biznesowe.
- A ty interesujesz się tym? Wiesz, to naprawdę dobra branża i z chęcią widziałbym cię za jakimś biurkiem w dużym biurze.
- Ukończyłam dobrą szkołę i myślę, że uda mi się znaleźć pracę w tym biznesie.
- Nic dodać, nic ująć. Powodzenia. - uśmiechnęłam się
- Dziękuję. - odparłam ciepło. Pan Styles jest naprawdę miłym mężczyzną, Victoria na pewno straciła dobrego mężczyznę. Emma chyba jest jego partnerką, albo przyjaciółką z pracy, może siostrą, może niedługo żoną? Chociaż nie powinno mnie to interesować, bo nie powinnam się mieszać w ich życie prywatne. W pewnej chwili poczułam czyjeś palce na moim udzie. Popatrzyłam w stronę bruneta, który szczerzył się do talerza. Westchnęłam cicho. Szturchnęłam go lekko w przedramię. Oczywiście nie uszło to uwadze innych osób przy stole
- Proszę, takie rzeczy nie tutaj. - powiedziała z uśmiechem Emma, zachichotałam cicho i chyba się lekko zarumieniłam
- Młodzi są. - obronił nas Damian, on pewnie robił podobne rzeczy, gdy był w wieku syna, co może nie całkiem takie same, ale podobne
- Harry .. - pan Styles zwrócił się do syna - Pokazałeś Rosalie taras? - skinął głową - Podoba ci się?
- Tak, nocą wygląda niesamowicie. - Hayley siedziała tylko i wcale nie włączała się do rozmowy, dziwne
- Widzisz? Mówiłem, że cię polubił. - wyszeptał do mojego ucha Harry - Miło byłoby, gdybyś zajęła się bardziej mną, niż moim ojcem. - cmoknął mnie w policzek z charakterystycznym dźwiękiem
- Emmo, podałabyś mi serwetkę? - Emma pokiwała głową i podała Damianowi biały materiał - Dziękuję.
- Proszę bardzo. - odpowiedziała z uśmiechem. Patrzyli na siebie w piękny sposób, zatapiali się w swoim oczach, podobnie jak my w swoich. To na pewno nie jest jego siostra. Coś ich łączy, ale pewnie nie chcą się do tego przyznać. Urocze. Pan Styles na pewno nie stracił zaufania do miłości po rozwodzie z Victorią. Jest pełny życia oraz jestem pewna, że z chęcią zakochałby się jeszcze raz. Mężczyzna ideał
- Hayley, stało ci się coś? - spytała z troską kobieta
- Tak, wszystko dobrze, dziękuję. - oh, aniołek. Na pewno w myślach wbija mi nóż w plecy, albo w całe ciało. Tak, w całe ciało.W pewnej chwili niechcący szturchnęłam nóż i spadł na podłogę. Przeprosiłam, po czym schyliłam się po rzecz. Upadł akurat niedaleko nóg Harry'ego. Gdy wstałam zaczął się szczerzyć do mnie
- Jeżeli chcesz go teraz mieć w sobie, to możemy pójść do oddzielnego pokoju. - wyszeptał do mojego ucha
- Nie, zrezygnuję z tej oferty. - wzruszył ramionami, uśmiech nie znikł ani na chwilę z jego twarzy
- Na pewno? - spytał
- Nie, dziękuję. - odparłam. Zrobił minkę biednego szczeniaczka, ale na mnie to nie działa. Opanuj swoją dziką naturę ... Emma niechcący także strąciła nóż, który zleciał na podłogę. Siedziała obok Damiana, więc jako dżentelmen podniósł go. Schylili się po niego w tym samym czasie
- Proszę. - pan Styles podał jej nóż, uśmiechnęłam się, dobrze pasują do siebie, wyglądają słodko, gdy są niezdarni przez swoją obecność
- Dziękuję. - odparła Emma, zarumieniła się czy tylko mi się wydaje?
- Harry, a tak na marginesie. Co u Theo? Dawno go nie widziałem. - Damian powiedział się do syna
- W porządku. Był dzisiaj u mnie, ale pobył jakieś 15 minut, może mniej.
- Nie chciał pewnie wam przeszkadzać? - popatrzył na nas z uśmiechem
- I tak przeszkodził. - lekka czerwień tym razem zawitała na moje policzki
- Intymna sytuacja? - wzruszyła zabawnie brwiami Emma, na co zaśmiałam się cicho
- Całowanie to chyba jeszcze nie aż taka niezręczna sytuacja? - spytałam nieśmiele
- Całowanie może nie, ale gdy chłopak leży na dziewczynie, to chyba tak. - popatrzyłam na Harry'ego z wywalonymi oczami, chyba dobrze czuję się w tym towarzystwie i nie wstydzi się niczego
- Rosalie, nie daj się. - skierowała się w moją stronę Emma, jeszcze trochę, a zmienię się w buraka
- Daj spokój, młodzi są. - jeszcze trochę a wybuchnę śmiechem, naprawdę - Emmo, mogę cię prosić na słówko? - spytał Damian, skinęła głową i obydwoje zniknęli w jakimś pokoju. Harry pod stołem zaczął jeździć po moim udzie, zanim zdążyłem zdjąć jego rękę z mojego ciała, on szybciej ją zdejmował. Oparłam się o krzesło i wzięłam łyk czerwonej cieczy z mojego kieliszka
- Kusisz, nic na to nie poradzę. - wyszeptał prosto do mojego ucha. Harry złapał za pasemko moich włosów i odgarnął za ucho - Nie mogę się doczekać, gdy będziemy sami. - ponownie szturchnęłam go w ramię, za jego zachowanie
- Harry, mogłabym z tobą porozmawiać? - Hayley zwróciła się w jego stronę
- O czym? - westchnęła, na co Harry przewrócił oczami - Zaraz wracam. - powiedział do mnie i razem z Hayley wyszli gdzieś. Co ona może od niego chcieć? Niech się zajmie kimś innym. Nie, nie jestem zazdrosna .. tylko .. wściekła. W końcu po dłuższej chwili przyszedł Damian i Emma. Są jacyś zbyt uśmiechnięci, weseli i gotowi do najtrudniejszych działań. Co oni robili?
- A gdzie Harry i Hayley? - spytał pan Styles
- Hayley chciała z nim porozmawiać i wyszli gdzieś. - odparłam cicho z nutką gniewu
- Rosalie, mam nadzieję, że zaszczycicie nas i zostaniecie na noc. Robi się późno, a w dodatku ciemno, nie będziecie chyba jechać po zmroku? Harry się zapomniał i wypił trochę wina, podobnie jak ty.
- Oh, gdy Harry przyjdzie .. - przerwała mi Emma
- Chyba nie będzie miał nic przeciwko. Na pewno nie chce spowodować wypadku?
Popatrzyłam na obraz za oknem. Robiło się naprawdę ciemno. Coraz więcej gwiazd migotało na ciemnym niebie. Duży, okrągły księżyc zawitał na niebo. Szkoda tylko, że tamta para jeszcze nie wróciła. Muszę skorzystać z toalety.
- Przepraszam, gdzie jest toaleta? - spytałam grzecznie
- Tędy, drugie drzwi na lewo. - pokazała mi Emma, podziękowałam i ruszyłam do łazienki. Wyszłam z salonu i kierowałam się korytarzem, który wskazała mi kobieta. Podeszłam do drugich drzwi po lewej stronie. Zanim dotknęłam klamki, usłyszałam, że ktoś tam jest i rozmawia. Mówiąc 'ktoś', mam na myśli Harry'ego i Hayley. Nie powinnam podsłuchiwać, ale ciekawość zżera mnie od środka. Przybliżyłam ucho do drzwi
- Harry, czy ty myślisz, że ona da ci radę? - usłyszałam głos Hayley
- Rosalie jest lepsza od ciebie we wszystkim. - dlaczego poczułam motyle?
- Jasne, w łóżku pewnie nawet nie spełnia twoich oczekiwań. - prychnęła - Mogę z ciebie zrobić prawdziwego mężczyznę, a nie chłopca. Pewnie płacze, gdy tylko jej włożysz.
- Zdziwiłabyś się. Z nią przynajmniej jestem szczęśliwy. Ona mnie rozumie. - zaśmiała się
- Ta i co jeszcze? Dajesz jej zabaweczki, pluszaczki do spania? Otwórz oczy. Zmieniłeś się. Ona cię zmieniła. Jestem pewna, że po seksie boi się nawet na ciebie spojrzeć i boi się ciebie. Może się mylę?
- Ona mnie nie oszukuje, nie zrobiła tego, co ty.
- Wiem, ale to był przypadek. Uwierz. Nie tęsknisz za naszym seksem? Rozrywaliśmy sobie ubrania, krzyczeliśmy z rozkoszy. Nie pamiętasz tego? - nie chciałam dłużej tego słuchać. Postanowiłam wrócić do stołu. Zrobiło mi się smutno, fakt, że jeszcze oni siedzieli w jednym pokoju dolewał tylko oliwy do ognia. Po chwili znalazłam się w salonie, zobaczyłam Damiana
- Rosalie, jeśli jesteś zmęczona, możesz iść już się położyć. Wybierz sobie sypialnię, która ci się spodoba. Tymi schodami i w lewo. - skinęłam głową. Rękoma zaczęłam pocierać przedramiona. Jest mi przykro, mogłam siedzieć i czekać, przynajmniej nie usłyszałabym tego wszystkiego. Podeszłam do ostatniego pokoju. Już miałam nacisnąć klamkę, ale usłyszałam głos Harry'ego
- Rosalie, chodź, chciałbym ci coś pokazać. - westchnęłam cicho, moja smutna twarz nie wyrażała żadnych emocji - Stało się coś? - spytał z troską w głosie, pokiwałam przecząco głową - Na pewno?
- Tak, co chciałeś mi pokazać?
- Chodź, zobaczysz. - chwycił za moją rękę i poprowadził gdzieś. Niechętnie, ale jednak poszłam z nim. Wyszliśmy z mieszkania, następnie skierował nas do windy. Nacisnął ostatni przycisk, po czym winda ruszyła. Otworzyła się na dachu tego wieżowca. Wyszłam jako pierwsza z windy. Podeszłam do samego końca i popatrzyłam w dół. Skoro na tarasie było pięknie, to tutaj jest wspaniale. Cały Londyn przed moimi oczami. Księżyc oświetlał wszystko, bez wyjątku. Cudowny widok. Poczułam jego dłonie na moich biodrach
- Podoba ci się? - kiwnęłam głową. Popatrzyłam na widok, ale Harry szybko złapał za mój podbródek i zmusił, bym popatrzyła na niego. Kącik jego ust uniósł się ku górze. Zbliżał się powoli. Gdy tylko znalazł się niemal przy moich ustach, odepchnęłam go - Co się stało? - spytał zdezorientowany
- Nic.
- Jak to nic, przecież widzę, że coś jest nie tak. - pokiwałam przecząco głową - Nie okłamiesz mnie, widzę, że coś nie gra i nie zaprzeczysz temu. - zacisnęłam mocno powieki, po moich policzkach spłynęły pierwsze łzy
- Hayley się stała, wiesz? - wybełkotałam
- Rozmawialiśmy tylko przecież.
- Wiem, że rozmawialiście, ale o czym rozmawialiście. - odsunęłam się od niego na większą odległość
- Podsłuchiwałaś? - spytał z lekkim gniewem w głosie
- Chciałam skorzystać z łazienki, mogliście iść przynajmniej do sypialni, rozerwalibyście sobie ubrania, krzyczelibyście z rozkoszy, ale przynajmniej bym tego nie usłyszała. - wytarłam łzy z policzków
- A nie słyszałaś moich kwestii, tak? - zmarszczył brwi
- Nie zrobiłeś nic, by mnie obronić. Dawałeś nowe przykłady. Powiedziałeś tylko, że cię nie oszukuję i rozumiem. Gdy mówiła o tych cholernych pluszakach, nic nie powiedziałeś. - rzuciłam ręce w górę w geście bezsilności
- Rosalie, to było kiedyś .. - przerwałam mu
- Kiedyś może i było, obrażała mnie, a ty tylko stałeś i słuchałeś.
- Trzeba było poczekać, aż przyjdziemy i nie byłoby problemu. - powiedział ostrzejszym tonem
- Pewnie, nakrzycz na mnie, bo usłyszałam jak ktoś mnie obraża i 'chłopak' nic z tym nie robi. - nie płacz, nie płacz!
- Było siedzieć i się nie ruszać, a nie łazić gdzieś! - warknął, przesadził
- Oh, przepraszam. Teraz powinnam pójść do domku po moje pluszaczki, bo na chłopaka nie mogę liczyć! - wrzasnęłam. Nie miałam ochoty rozmawiać z nim. Skierowałam się z powrotem do mieszkania, chcę być jak najdalej od niego. Udałam się do sypialni, w której mam spędzić tą noc. Łzy bezradnie płynęły z moich policzków. Przestań płakać! Przestań! Zamknęłam za sobą drzwi, bezsilnie położyłam swoje ciało na łóżku. Ślepo patrzyłam na ścianę przede mną. Nie płacz przez niego. Uspokój się. Nagle drzwi od sypialni otworzyły się, zapewne stanął w nich Harry
- Rosalie, proszę, porozmawiajmy. - powiedział błagalnym i delikatnym tonem
- Teraz chce ci się gadać? - odburknęłam. Westchnął, zamknął za sobą drzwi i podszedł do łóżka
- Nie dotykaj mnie. - warknęłam cicho, gdy próbował mnie dotknąć
- Rosalie, dobrze wiesz, że ... - przerwałam mu
- Co? Hayley lepiej cię zaspokaja? Rozrywa ci ubrania? Drze się, gdy jej wkładasz? - załkałam
- To przeszłość.
- Przeszłość zawsze wraca, więc możesz teraz wrócić do niej, droga wolna. - znowu próbował mnie dotknąć - Powiedziałam, że masz mnie nie dotykać! - warknęłam. Zignorował to i przytulił mnie, przyciągnął moje drobne ciało do swojego torsu
- Hayley była moją dziewczyną. To w niej po raz pierwszy się zakochałem. Byłem z nią szczęśliwy. - czemu to tak boli? - Kochałem ją bezgranicznie. Kiedy bez zapowiedzi wszedłem do jej domu, ona leżała w łóżku z jakimś nagim facetem. Mówiła, że nie liczę się dla niej i była ze mną tylko dlatego, że dogadzam jej. - westchnął - Znienawidziłem ją. Teraz też jej nienawidzę, jeszcze bardziej. Do ciebie czuję coś więcej, przy tobie czuję się, jakbym przedawkował narkotyki, a gdy cię nie ma wariuję. To silniejsze ode mnie i nie mogę tak po prostu cię zostawić i iść do niej. Tamtego uczucia już nie ma, jest tylko nienawiść.
- Od nienawiści do miłości jest cienka granica.
- Co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła?
- Daj mi spokój, chcę odpocząć. - oddaliłam się od niego. Usiadłam na samym końcu dużego łóżka, zdjęłam sukienkę i w samej bieliźnie położyłam się pod kołdrą. Łzy nadal nie opuszczały mnie, są dużą częścią mojego teraźniejszego życia. To okropne.









____________________________________________

Dotrzymuję słowa :)
Może teraz 10 komentarzy i automatycznie nowy rozdział ? :)

11 komentarzy:

  1. :))))) Meeega <33 Kocham to XDD ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze meega ! <3
    czekam niecierpliwie na next, więc KOMENTOWAC ! ;D / Pat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny rozdział czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podoba mi się rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział ♥
    Z niecierpliwością czekam na nexta :) x

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny ♥ :>

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy