01.06.2014

Rozdział 54. "THE END."

Noc całkowicie opanowała Londyn. Okolicę oświetla tylko olbrzymi, okrągły księżyc. Towarzyszą mu miliony migoczących gwiazd, które ustawiają się w tajemnicze kształty, figury. Nieregularne i nieprzeliczone. Noc ma więcej uroku, niż dzień. Niebo trwa niezmiennie. Wciąż takie samo. Jesteśmy tylko my, nikt poza nami. Wyszliśmy na zewnątrz. Trzymamy się za ręce. Harry ma w dłoniach koc, który rozłożył na środku dobrze ostrzyżonego podwórka, niedaleko ogrzewanego basenu. Obydwoje położyliśmy się na plecach, by podziwiać rozgwieżdżone niebo
- Nigdy nie będę żałował, że cię poznałem. - popatrzyłam w jego stronę. Jedną ręką podtrzymuje z tyłu głowę, drugą ma na brzuchu, wzrok ma skierowany ku górze - Czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Dostałem wszystko, chociaż na to nie zasługiwałem. Nie zasługuję na to, co mam. Wszystko potrafię zepsuć, nawet kiedy nie zdążę się do tego dotknąć.
- Każdy zasługuje na miłość, Harry. - westchnął głośno, jakby nie zgadza się z moimi słowami
- Wiem. Wyrządziłem tyle złego, a nawet nie potrafię tego naprawić. Nie potrafiłem tego docenić, ani w porę zapobiec. Kiedy poznałem ciebie, wszystko się zmieniło. Moje zachowanie, styl życia, sposób bycia. Stałem się kompletnie innym człowiekiem. Mimo to, zawsze pozostaje mała cząstka mnie, która nie zmieni się już nigdy. Pamiętasz tę noc, kiedy znalazłem cię po tym, jak James cię porwał? - skinęłam głową, jednak nie mówię nic, żeby dać mu znak, by kontynuował - Tamtej nocy pobiłem go tak mocno, jak wtedy, gdy pierwszy raz trafiłem do więzienia. Widziałem w jego oczach potwora, takiego samego, jak on. Jego ciało nawet wyglądało gorzej, niż za pierwszym razem. Doszedłem do wniosku, że nie zmieniłem się. Jestem taki sam, jak on. To mnie właściwie przeraża, że kiedyś nie będę mógł się opanować i zrobię ci krzywdę. - odwróciłam głowę na niebo
- Wiem, że nigdy nie zrobisz mi krzywdy. - zaprzeczyłam jego słowom - Wiem, że kochasz mnie i nie dopuścisz do tego.
- Kiedy byłem w więzieniu obiecałem sobie, że jeśli wyjdę stamtąd, to nie zbliżę się do ciebie. Będę cię chronił tak, żebyś nie musiała mnie widzieć. Chciałem, żebyś tylko odczuwała moją obecność, nic więcej. Chciałem, żebyś nie musiała na mnie patrzeć. Miałem cię chronić, a wszystko zepsułem. Nie dotrzymałem swojej obietnicy. Nie powinienem składać obietnic, skoro nie potrafię ich dotrzymać. - przekręciłam się w jego stronę, przytuliłam do jego ciała - Chciałbym móc cię chronić, być twoim opiekunem. Osobą, przy której zawsze możesz czuć się bezpieczna.
- Jesteś taką osobą, zawsze nią będziesz. Pomimo wszystko, co może się wydarzyć. Świat nie chce naszej miłości, więc róbmy wszystko, żeby być ze sobą. Kocham cię i chcę, byś był przy mnie na zawsze. James żyje w przekonaniu, że umarłeś. Nic nie zagraża mojemu życiu, ani twojemu. - odkręcił głowę w moją stronę, nasze oczy się spotkały
- Jesteś dla mnie wszystkim, czego potrzebuję, wiesz? - uśmiechnęłam się, podobnie i on - Moja własna odmiana niepowtarzalnego i uzależniającego narkotyku. - złapał za pasemko moich włosów i zaczesał je za ucho - Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałem cię odzyskać, gdy James mi cię zabrał. Chciałem szukać dzień i noc, jednak powstrzymywali mnie, bym nie zrobił niczego głupiego. Odebrał mi cię, a ja nie mogłem z tym nic zrobić. Nie wiedziałem, gdzie jesteś, ani gdzie cię szukać. To było najgorsze uczucie, jakiego doznałem. Jednak to nic w porównaniu z tym, że zdradziłem cię. - zacisnął mocno usta w cienką kreseczkę. Spuściłam wzrok. Znowu mam przed oczami obraz ich dwójki, całujących się. Ona całuje go, a on nie robi nic, by ją powstrzymać. Westchnęłam głośno, spojrzał na mnie. Widzę w jego oczach ból, zmartwienie
- Najgorsze jest to, że nie zrobiłeś nic, by ją powstrzymać. - usiadłam, nogi podkurczyłam do klatki piersiowej, nogi oplotłam rękoma, podbródek oparłam o jedno kolano
- Żałuję tego. Nie wiem, co bym zrobił, gdybym jednak przespał się z nią. - emocje robią swoje, do moich oczu napływają łzy. Mocno zaciskam powieki, by pozwolić im popłynąć. Na moim ciele pojawia się gęsia skórka, spowodowana przez lekki, chłodny wiatr. Pociągnęłam nosem. Harry chyba wyczuł, że zaczęłam płakać, bo usiadł i oplótł moje ciało ramieniem. Przytulił mnie do siebie. Schowałam głowę w zagłębieniu jego szyi. Nieprzyjemne dreszcze rozeszły się po moim ciele. Nie lubię tego uczucia, gdy daję emocjom zawładnąć moim ciałem - Przepraszam, nie powinienem był tego mówić. - pocałował moją głowę
- Powinieneś pomyśleć, zanim powiesz coś. - popatrzyłam w jego oczy. Kciukiem wytarł łzy z jednego policzka. Odepchnęłam się delikatnie od niego, aby zwiększyć dystans między nami. Westchnął głośno. Widząc moją reakcję, zaprzestał swoim ruchom, by ponownie mnie dotknąć
- To było coś, czego nie potrafię wytłumaczyć. Wiem, że nigdy tego nie zapomnisz.
- Zdrady nigdy nie da się zapomnieć. - popatrzyłam się w jego oczy, który uważnie przypatrują się w moje, załzawione oczy
- Wiem. O tobie też nie da się zapomnieć. Czasami zapominam, jak  łatwo cię skrzywdzić i jaka jesteś  delikatna. - uśmiechnął się ukazując dołeczki w policzkach, zmarszczyłam brwi, te słowa ... - Taka krucha i  niewinna. Kochanie ciebie jest naprawdę trudne. Trzeba na ciebie uważać, opiekować się tobą, nie okłamywać. Jesteś naprawdę najdelikatniejszą osobą jaką znam. - pamiętam te słowa, powiedział mi je, gdy dowiedziałam się o propozycji Hayley - Wiem, że cię krzywdzę, ale nie potrafię tak po prostu od ciebie odejść, nie potrafię przestać cię kochać, nie umiem przestać o tobie myśleć. Całkowicie  zawładnęłaś moim życiem. Stałaś się jego dużą częścią. - nadal uśmiecha się, na moją twarz także na moją twarz - Serce mi się kroi, gdy widzę cię płaczącą. To gorsze, niż przypalanie rozżarzonym metalem. Zapomniałem dodać jeszcze, że jesteś wybuchowa uczuciowo. - zbliżył się do mnie twarzą, nasze usta dzielą zaledwie milimetry - Teraz już wiem, dlaczego wybrałem się tamtej nocy na spacer. Ciągnęło mnie do miłości.
- Kocham cię, Harry.
- Kocham cię, Rosalie. - przez chwilę jeszcze wpatrujemy się w swoje oczy. W pewnej chwili naparł na mnie swoim ciałem, przez co z powrotem leżę na plecach. Zawisł nade mną, by nie przygnieść mnie swoim ciałem. Zaczął delikatnie muskać moje usta. Powoli odrywa się od nich, po czym znowu delikatnie je muska. Delikatność jaką w to wkłada jest przyjemna, dawno nie doświadczyłam od niego tyle czułości. Łączy je razem na dłużej. Powoli wsuwa swój język. Bez wahania oddaję pocałunek. Swoim językiem gładzi moje podniebienie, język. Czule, powoli przenosi się na policzki, szyję. Składa pojedyncze pocałunki, które wywołują u mnie dreszcze oraz gęsią skórkę. Podwija moją bluzkę, którą zdejmuje i odkłada na bok. Pocałunkami zjeżdża niżej. Przez obojczyk, do piersi, aż po brzuch. Podniósł się na kolanach, chciał zabrać się za mój rozporek, jednak podniosłam się do pozycji siedzącej, by zaprzestać jego działaniom. Złapałam za jego bluzkę i podwinęłam do góry, ukazując jego tatuaże. Tak dawno nie pojawiło się na nich nic nowego. Harry ściągnął ją i odłożył na bok. Powrócił pocałunkami do moich ust. Wszystko dzieje się tak wolno, delikatnie, czule. Dłońmi przejechał po moich piersiach, brzuchu, aż dotarł do końca swojej wędrówki, do rozporka. Odpiął go, po czym powoli zsuwa spodnie z moich bioder. Odsunął się, by w całości je zdjąć. Chciał wrócić do mnie, jednak wskazałam palcem na jego spodnie, aby je zdjął. Zachichotał cicho, po czym zdjął je. Swoimi ustami całuje wewnętrzną stronę moich ud. Wspina się ku górze. Całuje podbrzusze, brzuch, piersi, aż dociera do ust
- Na pewno chcesz zrobić to pod gołym niebem? - pyta, by mieć pewność. Kiwam pewnie głową na znak, że tak - Nie będzie zimno? - kiwam przecząco głową. Łączy nasze usta. Dłonie wsunął pod moje plecy, by odpiąć biustonosz. Odłożył go na bok. Niewinny pocałunek zmienia się w pełną namiętności chwilę. Dłońmi zjeżdżam po jego plecach, aż docieram do bokserek. Złapałam za ich tasiemkę, po czym bez wahania ściągnęłam
- Teraz kolej na twoje. - zachichotałam w odpowiedzi. Palcami złapał za dolną część bielizny i tym samym pozbawił mnie całkowicie jakichkolwiek ubrań. Sięgnął do swoich spodni i wyjął z nich szarą folijkę - Zaplanowałeś to? - zaśmiałam się
- Wszystko planuję z wyprzedzeniem, Rosalie. - poruszył zabawnie brwiami. Podniósł się, by założyć prezerwatywę. Powrócił do mnie. Splótł nasze dłonie razem - Jeśli zaboli, ściśnij, pamiętasz? - kiwnęłam twierdząco głową. Uśmiechnął się, po czym złączył nasze wargi. Powoli wsunął go we mnie, powodując ciche westchnienie. Porusza się powoli, płynnie, jakby nie chce zrobić mi krzywdy. Moje serce przyspiesza z każdą sekundą, idealnie komponując się z jego niespokojnym sercem. Klatki piersiowe szybko unoszą się i opadają. Jego ruchy przyprawiają mnie o motylki w brzuchu. Tak dawno nie miałam go przy sobie. Tak dawno nie czułam jego obecności. Brakowało mi go. Tęsknota wypalała dziurę w moim delikatnym sercu. Mimo, że zranił mnie wiele razy, to nie widzę swojego życia bez niego. To stało się uzależnieniem. Nasza miłość uzależnia. To jak choroba, której nie da się pozbyć. Choroba zwana miłością. Kto by pomyślał, że połączy nas to wspaniałe uczucie? Krucha, delikatna i słodka dziewczyna zwiąże się z niebezpiecznym i groźnym chłopakiem. Na pewno nikt by się tego nie spodziewał. Połączyły nas zaledwie chwile. Zaledwie minęła chwila, zanim poznaliśmy się. To wszystko działo się zbyt szybko, jednak to nie przeszkadzało. Czuję się, jakby to było wczoraj. Nasza przygoda na pewno nie skończy się jeszcze. Z dnia na dzień może być więcej kłopotów. Życie Harry'ego z pewnością ma jeszcze wiele skrytych tajemnic. Kto wie? Może nawet jutro spotka nas kolejna przygoda?
W pewnej chwili zatrzymał się. Odsunął się na tyle, by patrzeć w moje oczy. Nasze oddechy niespokojnie wydostają się z ust
- Obiecałem coś kiedyś mojemu ojcu. Chciałbym chociaż dotrzymać tej obietnicy.
- Jakiej? - zmarszczyłam brwi. Uśmiechnął się podejrzanie. Przez chwilę patrzy głęboko w moje oczy. Nagle wzdycha głośno. Zaciska mocno usta w cienką kreseczkę, spuszcza wzrok w dół
- Rosalie, wyjdź za mnie.
 
THE END
 
 
 
 
 
 
 
 
 
_____________________________
 
Oto ostatni rozdział tego FanFiction :) Z przykrością stwierdzam, że nie będzie drugiej części. Nie mam zbytnio pomysłu. Wszystko kończy się dobrze. Jak myślicie? Rosalie wyjdzie za Harry'ego? :) Resztę historii musicie dopowiedzieć sobie sami :)


Żegnam się z tym FF. Moim skromnym zdaniem wydaje mi się, że wykonałam dobrą robotę i zadowoliłam was nowymi rozdziałami. Padło pewne pytanie i teraz na nie odpowiem ..
BĘDĘ PISAŁA KOLEJNE FANFICTION!


Tak więc, żegnam się z tym FF. Pewnie niektórym z was nie spodoba się zakończenie, ale uznałam, że takie będzie dobre.
Nie przedłużając, do zobaczenia na innym FF :) Mianowicie Biznesmen

12 komentarzy:

  1. Szkoda że to koniec ale był nie samowity ♥ :')

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww *.* świetne zakończenie, nie ukrywam ze bedę czytać twoje kolejne FF

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne <3 Szkoda ze nie bd dalej pisac tego ff ;c Szkoda ze to juz koniec i bd czytac kolejne c;

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda,że to juz koniec.Bede czytać następne twoje ff.Końcówka boska
    Ania ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS
      Mozesz odblokowac anonima na Biznesmenie ? ; )

      Usuń
    2. Myślałam, że odblokowałam ;o
      Już się robi :)

      Usuń
  5. Rozdział cudo tak jak cały ten ff.Czytam biznesmena i jest równie dobry jak bettlefield.Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko.. ale się upłakałam przy tym ff ale ile tez uśmiałam :D
    Piszesz naprawdę przecudownie *.* jeszcze nie zaczęlam czytać biznesmen ale moze kiedyś przeczytam, ii mam nadzieję ze Rosalie się zgodzi <3
    Dziękuje za ff xoxo.

    OdpowiedzUsuń
  7. opowiadanie bylo fanastyczne, jedno z najlepszych, jakie czytalam. Dziekuje za te miło spedzone chwile :) x.

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda że to już koniec strasznie mnie wciągnęło podziwiam ci super piszesz oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG!!! Super zakończenie.. :) szkoda że nie będzie drugiej części :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże super opowiadanie. Szkoda tylko że nie będzie 2 części 😐

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy